niedziela, 4 kwietnia 2021

 WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCY! :)





Co by nie przedłużać zbytnio, powiem na dzisiaj już tylko tyle, moi mili z okazji Świąt Wielkanocy życzę Wam abyście nigdy nie pozostawali w tyle! Wszystkiego co najlepsze i niech Moc będzie z nami! :)

Wpaniałego dnia!

Keeper

Jak Wielkanoc to tylko z Dizzy! :)))


niedziela, 28 marca 2021

Elektroniczne Combo-składanki lat 90-tych! :)


Jak sugeruje obrazek i opis na pudełku, podobno znajdziemy tu grę Dragon Ball,
której ja jednak nie znalazłem! :))


Każdy kto wspomina pamiętne szkolne wycieczki z przełomu lat 90-tych, doskonale wie, że w czas wielogodzinnej podróży autokarem, oprócz prowiantu, w naszych plecakach nie mogło zabraknąć również odpowiedniego wyposażenia, które mila za milą, pomagało przetrwać trawiącą nas nudę w takt wyczerpującej jazdy. Zwykle w skład mojego akcesorium survivalowca szkolnych wycieczek, wchodziły arcy-pyszne, a jakże przyrządzone przez mamę, bułki z serem, bliżej nieokreślone picie, chipsy Chio, tudzież misiowe żelki. Co więcej pomiędzy prowiantem, a komiksami Kaczora Donalda, często-gęsto walali się bohaterowie mojego dzieciństwa w postaci figurek Żółwi Ninja oraz G.I. Joe, którzy chętnie też toczyli pomiędzy fotelami srogie potyczki. Jeżeli tego było mało, przychodził ten wyjątkowy czas na wyszperanie w przepastnych odmętach mojego plecaka ultra zaawansowanej technologii, zapewne stricte pochodzącej też od Marsjan. Gry elektroniczne, bo o nich właśnie mowa, potrafiły umilić nam podróż jak nic innego, pozwalając na chwilę relaksu i głębokiej medytacji, podczas bicia kolejnych rekordów wszechmocnego Tetrisa oraz innych osobliwości dostępnych z listy. Czasami na cały autokar trafił się jeden-jedyny burżuj, dumnie posiadający konsolę Game Boy w swoich zbiorach, jednak większość dzieciarni wyposażona była w klasyczne ''Ruskie Jajeczka'' tudzież ''Brick Games 9999 in 1'' rodem z bazarów i staromodnych odpustów. Gry takie jak Tetris, Wyścigi, Arkanoid oraz kultowy już dzisiaj Wężyk, wiodły główny prym w kanciastym oprogramowaniu archaicznych handheldów lat 90-tych. Chociaż już u zarania swoich dziejów mocno grzeszyły prostotą wykonania tudzież schematyczną rozgrywką, to jednak wciąż cieszą oko niejednego konesera gęstego sera. Bo jak mawiają, w prostocie zwykle tkwi siła! :))


Klasyczne wyposażenie mojej każdej szkolnej wycieczki :))


A wy jak wspominacie bazarowe combo-składanki lat 90-tych?


Dobrego dnia!

Keeper :)

Wyświetlacz pokazuje wynik 5000 punktów, samą rozgrywkę
ukończyłem na 10 000, aczkolwiek zdjęcia nie zrobiłem. Czemu? Nie pytajcie, bo nie wiem! :)


niedziela, 14 lutego 2021

LORD VADER W GUMOWEJ ODSŁONIE PRL :)




Z cyklu modnych ostatnio w sieci ''chwali-postów'', pochwalę się i ja moim najnowszym nabytkiem z serii gumowych Star Wars polskiej produkcji. Tym razem w szereg mojej skromnej kolekcji figurek, zawitał nie kto inny, jak sam Lord Vader we własnej osobie. Figurka została wyprodukowana na przełomie lat 80-tych, za sprawą niewielkiej, aczkolwiek kultowej dzisiaj już firmy ''Elektrospółdzielnia'', której siedziba niegdyś mieściła się w Gdyni. Gumiak została wyposażona aż w cztery punkty artykulacji u podstawy rąk oraz nóg, co jak na prostą podjebkę tudzież bootleg, pod względem wizualnym, jak i technicznym, sprawił się wręcz idealnie.

Dodatkowo nasz polski Vader został wzbogacony o czarny płaszcz, przywodzący na myśl jakość wątpliwej ceratki oraz gumowy miecz, który jak też wielu z was z pewnością zauważyło, podprowadzony został chytrze z serii G.I. Joe. Postać została odlana z czarnej niczym kosmos gumy, marginalnie okraszona również minimalnym paint-deco, pięknie zarysowując niewielki, aczkolwiek znaczący dla Vadera obszar elektronicznej aparatury. Trzeba też koniecznie nadmienić, że o dziwo, figurka  nie posiadała swoich oryginalnych rąk i nóg, które zostały zastąpione kończynami Scout Troopera, o barwie czarnej smoły. Jak widać, na zdjęciu postanowili stróżować mu dwaj niestrudzeni TARGACI, również przynależni do tej samej kolekcji co dzierżony w łapie gumowy miecz :) Tutaj jednak pozwalając sobie na pewną dozę radosnej twórczość, na przekór wszystkiemu, zapomniałem o przeciwnościach i przynależności obu serii. Świat bootlegów bowiem nie zna granic, obce sobie uniwersa można krzyżować w dowolny sposób, wedle wyobraźni oraz pomysłu, samych twórców jak i odbiorców, bo przecież za dzieciaka tak właśnie wyglądało nasze pole bitew i szereg kampanii prowadzonych dumnie na dywanie tudzież PRL-owskiej wersalce. Powracając jednak do wielce frapującego nas tematu Lorda Vadera, warto wspomnieć, że figurka doczekała się w latach 90-tych kolejnej już, bo drugiej w swojej karierze reedycji. Tym razem nasz ruchomy gumiak, popełniony za sprawą Evanplastu, został podbarwiony kilkoma drobnymi szczegółami w postaci różnic paint-deco płytki klatko-piersiowej oraz kształtem hełmofonu, czy jak to woli ''mordki'' naszego bohatera, która w nowej odsłonie lat 90-tych, przybrała nieco tu i ówdzie na wadze. Jak wieść niesie, Darth Vader chociaż gumowy, wzbudzał postrach i szacunek nawet wśród najbardziej zagorzałych przeciwników polskich bootlegów. Co więcej jego niewyczerpana moc, ani na chwilę nie poprzestała na swej sile, radując aż do dzisiaj rzeszę kolekcjonerów na całym świecie. Bo jak tu nie kochać takiego cudaka, czyż nie? ;)



A wam jak wspominacie Lorda Vadera w gumowej odsłonie, pamiętnych dni swojego dzieciństwa?

Niech Moc będzie z Wami! :)

Keeper



czwartek, 31 grudnia 2020

HAPPY NEW YEAR 2021!! :)



Jest piwko, pizza, filmowe hity z ery VHS oraz odjazdowa  muza, więc czego więcej chcieć? ;) Pożegnajmy zatem ten parszywy rok 2020 w stylu wojowników ninja, solidnym kopniakiem w rzyć! Niechaj w końcu on przeminie i odejdzie w zapomnienie! Życzę wam moi mili wszystkiego co najlepsze w nowym roku 2021! Przetrwaliśmy, to najważniejsze, a jak pewien mędrzec kiedyś powiedział ''Wybaczyć jest łatwo, ale nigdy nie płać pełnej ceny za spóźnioną pizzę!'' czyli notabene co nas nie zabije to nas wzmocni! Nie dajcie się niczemu i głowa do góry, będzie dobrze! Kiedyś przecież musi.

Udanego Sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku 2021!! 

Jak zwykle życzy, wasz

Keeper :)

czwartek, 24 grudnia 2020

Wesołych Świąt!! :)



 Nie znam absolutnie nikogo takiego, dla kogo ten niesiony czarnym wichrem rok, nie byłby zbyt ciężkim do udźwignięcia ciężarem. Dlatego też cieszę się, że mimo wszystko dzielnie się trzymaliście nawet w obliczu najstraszliwszej grozy jaką zgotował nam świat i dotrwaliście tu ze mną, aż do tej właśnie chwili. Zatem moi kochani, z okazji Świąt Bożego Narodzenia, życzę wam niezłomnym, wszystkiego co najlepsze, dużo zdrowia, szczęścia, moc prezentów i radości, a już w nadchodzącym nowym roku, eksplozji pozytywnej energii i permanentnie nieskończonego uśmiechu!! :) Życzę wam też, abyśmy co do joty, wszyscy się tu spotkali i w następne Święta, wspólnie ciesząc się wspomnieniami wszystkich minionych lat, w których mieliśmy to wyjątkowe szczęście dorastać! :)

A więc moi mili, raz jeszcze: Nie dajcie się! Na potęgę Posępnego Czerepu! Mocy przybywaj!


Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!!

Keeper :)

niedziela, 20 grudnia 2020

Świąteczny Powrót Batmana na konsolę PEGASUS! :)





 Żeby świątecznego klimatu stało się zadość, postanowiłem na ten wyjątkowy czas przypomnieć jeszcze jedną klimatyczną produkcję, która wraz z duchem Świąt Bożego Narodzenia zabierze was w nostalgiczną podróż prosto w sam odmęt pamiętnych lat 90-tych. Tym razem nie spodziewajcie się tu wiecznie samego Kevina, który w ostatnie Święta prawie uraczył mnie trwałym urazem głowy, bowiem drałując prosto z pochmurnego miasta Gotham, powrócił na Rolkę Wspomnień, nie kto inny jak sam Mroczny Rycerz, Batman! Z pewnością wielu spośród was tytuł ''Batman Returns'' kojarzyć będzie głównie z filmowej adaptacji, którą w latach 90-tych telewizja polska raczyła nas ochoczo w świąteczno-sylwestrowe wieczory, jednak pewnikiem znajdą się tu i starzy wyjadacze gier video, którzy szczęśliwie zakosztowali Powrótu Batmana również na konsoli Pegasus. Z tytułem zetknąłem się po raz pierwszy gdzieś pomiędzy 1992 a 1994 rokiem, kiedy to fala popularności słynnego Gacka w Polsce, zaczęła sięgać zenitu, zalewając rodzimy rynek szeroką falą gumowych figurek, gier, komiksów oraz innych fantów grubo przysmarowanych bat-podobizną. Tak jak i filmowa ekranizacja Tima Burtona, sama gra video również bardzo przypadła mi do gustu, serwując mi na sam początek starcie Batmana z oprychami mrocznych ulic i zaułków. Wówczas będąc wielkim fanem gier Beat'em Up czyli potocznie mówiąc ''Bijatyk Chodzonych'', Batman Returns już u startu przypominał mi styl rozgrywki moich ukochanych Żółwi Ninja, Final Fight czy też Golden Axe, pochłaniając mnie lotem błyskawicy na bardzo długie godziny. 


Historia gry rozpoczyna się z chwilą przygotowań mieszkańców Gotham do świąt Bożego Narodzenia, jednak świąteczny nastrój szybko mija wraz z pojawieniem się na ulicach miasta złowrogiego gangu cyrkowców, należących do arcy-łotra Pingwina. Na domiar złego wyrachowany multimilioner Max Shreck, postanawia połączyć siły z obłąkanym szefem podziemnego świata, aby skompromitować i raz na zawsze zniszczyć Batmana. Tymczasem na scenie pojawia się również zwinna i tajemnicza Kobieta-Kot, która zdaje się mieć także w tej kwestii coś do powiedzenia. Batman nie czekając, aż grono jego oponentów powiększy się o jednego czubka więcej, czym prędzej wyrusza na miasto wymierzyć sprawiedliwość, przywracając tym samym spokój i harmonie Świąt Bożego Narodzenia.  

Warto zaznaczyć, że całość przedstawionej historii, domykały zgrabnie wykonane w całej grze cut-scenki, które jak na prosty 8-bitowy system, wyglądają po dziś dzień niezwykle imponująco. Do walki z gangusami obłąkanego Pingwina, Batman będzie miał do dyspozycji szeroką gamę wyposażenia oraz niewyobrażalne umiejętności walki wręcz, obejmujące kilka ciosów specjalnych rodem z taekwondo. Chociaż tytuł pierwotnie został wydany na oryginalną konsolę Nintendo, doczekał się również wielu reedycji na tak znamienne systemy jak SNES, SEGA MEGA DRIVE, GAME GEAR, SEGA CD, AMIGA a także MS-DOS. Myślę, że Batman Returns to tytuł zarówno niepowtarzalny, jak i też obowiązkowy, na płaszczyźnie której każdy prawdziwy fan Batmana oraz samej konsoli Pegasus, odnajdzie dla siebie coś specjalnego w ten wyjątkowy i magiczny czas Świąt Bożego Narodzenia.

No to jak moi przyjaciele? Kto chce zostać Batmanem w tegoroczne Święta? :)

Mrrauuu! :-)

Udanego dnia!

Keeper

niedziela, 15 listopada 2020

HOLY DIVER czyli mrok i magia w 8-bitach konsoli Pegasus!





Podczas gdy arcy-kultowa już, telewizyjna gra video pt. Castlevania, cieszyła się chwalebnym blaskiem w latach swej premiery, nikt nie spodziewał sie, że raptem, dokładnie trzy lata po debiucie pierwszych przygód 8-bitowego łowcy wampirów, wyłoni się jeszcze jeden soczysty tytuł, rzucając walecznym Belmontom rękawicą w twarz, stając się zarazem trudnym do pobicia konkurentem. Zafascynowana sukcesem Castlevanii, japońska korporacja branży gier video IREM, postanowiła w końcu wytoczyć ciężką artylerię i odpowiedzieć z hukiem na słynną produkcję Konami, wypuszczając na rynek zupełnie nową grę video pt. Holy Diver.

Tytuł już od pierwszych swoich chwil wydał się wszystkim zapalonym graczom dziwnie znajomy, obfitując w mroczną grafikę do złudzenia przypominającą upiorny klimat, znany nam z Castlevanii. Również sam image głównego bohatera, od razu narzucał na myśl skradającego się w mrocznych lochach Simona Belmonta, aczkolwiek tym razem, odbiegając od typowego łowcy wampirów, wyposażonego w bat i obszerne akcesorium broni białej, gracze mogli wcielić się w zupełnie nową postać, o aparycji potężnego maga! Historia gry zabiera nas w podróż do roku 666-tego, będącym również okresem panowania magii i potworów. Karmazynowe Królestwo staje w obliczu klęski pod naporem wrogiej armii Czarnego Pogromcy, króla demonów z podziemnego Imperium Mroku. Spod rzezi, cało uchodzi jedynie sługa cesarza, Ozzy, który ratując się ucieczką do innego wymiaru, zabiera ze sobą również dwóch królewskich synów, Randego i Zakka. Przez kolejne 17 lat, dwaj bracia, trenując pod czujnym okiem cesarskiego sługi, stają się arcy-wybitnymi adeptami sztuki magicznej, gotowi do walki na ratunek światu, lecz aby ostatecznie pokonać Czarnego Władcę, będą musieli odzyskać Pięć Szkarłatnych Pieczęci. Nasz bohater Randy, koniec, końców zostaje jednak na polu bitwy zupełnie sam, bowiem Zakk nagle znika, a Ozzy umiera. Randy nie czekając aż Pan Ciemności ponownie wykona pierwszy ruch, wyrusza po krwawą zemstę i pokój na świecie. 


Chociaż Holy Diver miał swoją światową premierę już w 1989 roku, po raz pierwszy zetknąłem się z tym tytułem dopiero gdzieś w połowie lat 90-tych. Podczas przeglądania bogatego asortymentu gier Pegasus na miejscowym bazarze, rzuciła mi się w oczy etykieta gry z której dzierżąc obnażony miecz, groźnie łypał sam Conan Barbarzyńca z majaczącymi w tle potworami z piekła rodem i kuso ubraną blond-wojowniczką, przedzierającą szlak poprzez tłum bestii. 

Sam tytuł, choć zjawiskowy, niewiele dla mnie znaczył, aczkolwiek pędząc do domu z tą osobliwą zdobyczą, miałem nadzieję na niebanalną rozrywkę z bohaterskim Cymeryjczykiem w roli głównej. Niemniej, jak to w przypadku gier Pegasus bywało i tym razem zawartość okazała się zupełnie czymś innym niż z goła oczekiwałem. Zupełnie niespodziewany Holy Diver, w żadnym razie mnie też nie zawiódł, bowiem tytuł zabrał mnie w niesamowitą podróż, poprzez magiczny świat Dark Fantasy, pełen mrocznych lochów, lasów i podziemi, zamieszkałych przez krwiożercze oraz wrogie nam stworzenia. Do obrony przed mieszkańcami mrocznego świata, jako potężny mag, będziemy mieli do dyspozycji szereg magicznych umiejętności oraz przedmiotów, które wspomogą nas w drodze do zwycięstwa i ostatecznego pokonania Pana Ciemności. Ogniste kule, moc zamrażania czy też atak błyskawic to tylko namiastka magicznego kunsztu naszego bohatera, który zaskoczy swoich wrogów jeszcze niejednym Asem w rękawie. Holy Diver to tytuł w całej swej okazałości nietuzinkowy i chociaż przyćmiony kultową serią Castlevanii, nigdy nie doczekał się nowych kontynuacji, to jednak wciąż jest pamiętany pośród licznych wyjadaczy gier video, jako produkcja epicka i wręcz obowiązkowa, pośród ścisłej czołówki najlepszych gier konsoli Pegasus.

A wy jak wspominacie swoje 8-bitowe zmagania w świecie magii i mroku? :-)




Dobrego dnia!

Keeper