niedziela, 22 lutego 2026

 

MORTAL KOMBAT II SPECIAL – Czyli kultowa bijatka na konsolę Pegasus!


JA: Mamo kup mi Mortal Kombat 2 !!

MAMA: Już mamy Mortal Kombat 2 w domu.

Mortal Kombat 2 w domu:








     Oprócz klasycznych gier na konsolę Pegasus, takich jak uwielbiane przez wszystkich Super Mario Bros, Duck Tales, Adventure Island 2, Contra czy Battletoads, w ofercie bazarowych stoisk często-gęsto mieliśmy również do wyboru popularne bijatyki z serii Street Fighter i Mortal Kombat. Jako, że od zawsze byłem oddanym fanem drugiego obozu, tym razem chciałbym opisać najlepszą część z serii pirackich modów Mortal Kombat na konsolę Pegasus. Mowa tu będzie oczywiście o Mortal Kombat 2 Special, wydane przez współpracę Hummer Team i JY Company w 1995 roku. Tytuł pod względem technicznym i wizualnym, bardzo się wyróżniał na tle innych pirackich Mortali, a co więcej często jest przez graczy porównywany z bijatyką TMNT 4: Tornament Fighters.




    W programie zostały znacznie poprawione ciosy specjalne, dzięki czemu Sub-Zero tym razem odzyskał swoją technikę zamrażania przeciwników. Sama kombinacja ciosów specjalnych została też bardzo ułatwiona, sprowadzając się do trzech różnych ataków, będących dla każdej postaci z osobna taką samą sekwencją ruchów:


- Dół, Prawo, A

- Dół, Lewo, B

- Lewo, Lewo, B




    Tylko Jax, Kintaro (błędnie opisany w grze jako Goro) oraz
 Shao Kahn mają po dwa ciosy specjalne, w tym jeden dla
 Shang Tsunga jest ukryty (jeśli ktoś wie jak go wykonać,
 chętnie poproszę o podpowiedź, bo ja do dzisiaj tego nie
 odkryłem :)) ).


       

    Niestety system ataku specialem w tej grze nie ustrzegł się też od błędów, bowiem pomimo znacznej poprawy całokształtu gry, Scorpion nadal nie dostał swojego harpuna na linie przyciągającego oponentów, a jego teleport zamiast do tyłu działa od przodu. Na plus do mocniejszych i najbardziej oddanych w stosunku do oryginału ciosów specjalnych, można zaliczyć te od postaci Reptile'a, który w tej odsłonie nie obija się w tańcu, wszak walka z przeciwnikiem, który staje się niewidzialny lub pluje śmiercionośnym kwasem, do łatwych nie należy. Nic do zarzucenia również nie mam dwóm ostrym paniom występującym w grze, Milenie i Kitanie, których równie ostre ataki potrafią dać do wiwatu nawet takiemu osiołkowi jak Jax.




   O prócz ciosów specjalnych, w grze można wykonać też klasyczny przerzut przeciwnikiem, również przypisany dla każdej postaci taką samą sekwencją ruchów. Aby go wykonać trzeba być w zwarciu z wrogiem i wklepać komendę:

- Prawo + A


   





ZAWODNICY MORTAL KOMBAT II SPECIAL




    W grze mamy aż 14 grywalnych postaci, w tym Shao Khan i Kintaro, którzy w oryginalnym Mortal Kombat 2 występowali tylko jako niedostępni dla gracza, ostateczni zawodnicy w grze. Do znamiennych poprawek jakie wprowadzono, trzeba koniecznie nadmienić o dodanym efekcie krwi tryskającej z odkładanych wrogów, której wcześniej w pirackiej serii nie uwzględnili, a co z pewnością wielce ucieszy miłośników tego mordobicia. Warto wspomnieć, że tytuł występował również pod nazwą Mortal Kombat III Special i Mortal Kombat 3 Special 56 Pepoles. Obie wersje różniły się od Mortal Kombat 2 Special inną paletą barw oraz posiadały więcej postaci do wyboru (28 i 56), jednak były to tylko powtórki tych samych zawodników występujących w pierwotnej wersji.





CIOSY SPECJALNE


Poniżej chciałbym wam przedstawić ciosy specjalne wszystkich zawodników występujących w grze:



    LIU KANG: 

    Kula ognia - dół, prawo, A
    Rowerek - dół, lewo, B
    Latające kopnięcie - lewo, lewo, B


    KUNG LAO:
   
    Rzut kapeluszem – dół, prawo, A
    
    Teleport – dół, lewo, B
    
    Wirujący obrót – lewo, lewo, B


   JOHNNY CAGE
:   
   Niebieski pocisk - dół, prawo, A
   Fantomowy cios podbródkowy - dół, lewo, B
   Fantomowe kopnięcie - lewo, lewo, B



    REPTILE:
    Kula mocy – dół, prawo, A
    Plucie kwasem – dół, lewo, B

    Niewidzialność – lewo, lewo, B




   SHAO KAHN:
 
  
   Ognisty pocisk – dół, prawo, A
   Taran – dół, lewo, B
   Wirujące tornado – lewo, lewo, B


    SUB-ZERO:
    
    Zamrożenie – dół, prawo, A
    
    Lodowisko – dół, lewo, B
    
    Ślizg – lewo, lewo, B

  

  SHANG TSUNG:

  Ognista kula – dół, prawo, A
 

   ? ? ? ? - ? ? ? ? (ukryty atak)


   KITANA:

   Rzut wachlarzem – dół, prawo, A

   Winda – dół, lewo, B

   Latająca pięść – lewo, lewo, B



   JAX:

   Fala energii - dół, prawo, A
   
   Tąpnięcie pięści - lewo, lewo, B


   KINTARO:

   Ognisty pocisk – dół, prawo, A

   Zgniatarka – lewo, lewo, B



   MILENA:


   Rzut Sai – dół, prawo, A
   Toczenie się – dół, lewo, B
   Teleport kopnięcia – lewo, lewo, B


   BARAKA:

   Iskra ostrzy – dół, prawo, A

   Furia ostrzy – dół, lewo, B

   Cięcie ostrzy – lewo, lewo, B



   SCORPION:

   Rzut harpunem – dół, prawo, A

   Teleport – dół, lewo, B

   Nożyce – lewo, lewo, B



    RAIDEN:
    Błyskawica – dół, prawo, A
    Chwyt elektryczny – dół, lewo, B

    Torpeda – lewo, lewo, B


TROCHĘ HISTORII


    Jako, że to stricte piracka produkcja, przerzucona z Super Nintendo na Famiklona, gra sama w sobie została okradziona i obdarta do żywego (oczywiście na rzecz małej pamięci i możliwości starszego systemu ) z wprowadzenia i wszystkich zakończeń fabularnych. Jednak posiłkując się oryginalną historią Mortal Kombat 2, przedstawia się ona w następujący sposób:

    Pięćset lat temu zły czarownik Shang Tsung został wysłany na Ziemię celem zawładnięcia światem. Przy pomocy Goro stał się niezmiernie potężny, a los Ziemi stał się zagrożony. Siedmioro ziemskich wojowników zniweczyło jednak jego plany, a on sam został pokonany przez Liu Kanga. Shang Tsung miał zostać skazany przez swego pana, Shao Kahna, za porażkę, jednak prosi go o jeszcze jedną szansę i otrzymuje ją. Wymyśla nowy plan, w którym zwabia swoich nieprzyjaciół do krainy zwanej Zaświatami, gdzie sami mają zginąć z rąk Shao Kahna i jego pozostałych sług.

    W produkcji, zabrakło niestety tak kultowych postaci jak Sonya Blade i Kano, gdzie według oryginalnej historii zostali oni schwytani i uwięzieni, a co gorsza można było ich dostrzec skutych łańcuchami na arenie Shao Kahna. Co ciekawe ten klimatyczny smaczek uwzględniła również piracka wersja, dostarczając nam chociaż małą namiastkę fabularną do gry Mortal Kombat 2.


Kano i Sonya na arenie Shao Kahna


MOJE OSOBISTE ODCZUCIA




    Za młodu oczywiście dobrze znałem bijatyki Mortal Kombat na konsolę Pegasus, jednak w latach 90 znając bardziej serie z salonów gier, gdzie grałem w oryginalne części Mortala, piracka i dużo biedniejsza wersja skonwertowana do 8-bit, nie robiła na mnie już takiego wrażenia. Mimo to pirackie mody na konsolę Pegasus po latach bardziej doceniłem jako dojrzalszy gracz, traktując to jako idealne uzupełnienie kolekcji gier Pegasus oraz fajną ciekawostkę pośród wielu gier na tą platformę. Co więcej uważam, że bardzo fajnie się ogrywa tą  mocno okrojoną wersję Mortal Kombat II,  zarówno w opcji turnieju jak i pojedynku dla dwóch graczy. Sterowanie jest dosyć płynne, a ciosy specjalne szybkie do wykonania nawet dla opornych. Ot prostka bijatyka do zrelaksowaniu się po szkole lub pracy, bez nerwów i zgrzytów. A o to przecież chodzi w dobrze zrealizowanych grach, nawet w formie minimalistycznych przeróbek. Rozgrywka w Mortal Kombat II Special, bardzo przypomina tą z gry Mortal Kombat na konsolę Game Boy, którą z resztą czasami pożyczałem od kolegi z bloku obok, ale to już historia na zupełnie inną okazję..




A wy co sądzicie o turnieju Mortal Kombat II Special na konsolę Pegasus?

Fight!

Keeper :-) 






czwartek, 10 kwietnia 2025

NINJA TURTLES II: THE ARCADE GAME

Czyli kultowa gra w Żółwie Ninja na konsolę Pegasus!  



    Na temat gier Pegasus wyskrobałem już wiele tekstów i mocno dziwi mnie, że aż do tej pory nigdy nie wspominałem o takim wyjątkowym tytule jak Ninja Turtles 2: The Arcade Game, tym bardziej, że bardzo często gawędziłem wam, o pokrewnej i równie wspaniałej grze, jaką bez wątpienia jest TMNT 3: The Manhattan Project. Oba tytuły wielokrotnie ukończyłem na konsoli Pegasus, zarówno w latach 90, jak i później. Na swojej drodze życia fana konsoli Pegasus, spotykałem się też z opiniami, że to banalne i słabe produkcje, ale zawsze uważałem je za gorzkie żale ludzi, którym tego typu rozgrywka sprawiała spore trudności. No bo jak można nie lubić Żółwi Ninja? Serio?? No bez jaj, już samo to, że w grze wcielamy się w ulubione Turtlesy, sprawia, że jest radykalnie genialna! Ale to mogą zrozumieć tylko dla prawdziwi ultras Żółwi Ninja. Są tu tacy? No przecież, że są, tak, tak bez wątpienia! W przeciwnym razie byście nie siedzieli na mojej stronie, wyczekując kolejnych tekstów :)


    TMNT 2: The Arcade Game to typowych Beat' Em Up, czyli po naszemu bijatyka chodzona. W grze wcielamy się w jednego z czterech żółwi braci, ewentualnie w dwóch jeśli gramy w kooperacji z kimś bliskim na jednej kanapie. Już na samym starcie gra zmusza nas do parcia na przód, przedzierając się przez niezliczone zastępy wielobarwnych  Żołnierzy Stopy, którzy na polecenie swojego przywódcy, opanowali cały Nowy Jork. Na koniec każdego etapu rozgrywki, czeka nas walka z bossem w postaci Rocksteadego, Bebopa, Baxtera Stockmana oraz wielu innych popularnych siepaczy Shreddera, znanych nam skądinąd z serialu animowanego. Fabuła gry rysuje się po każdym zakończonym etapie, podczas prezentacji barwnych i interesujących cut-scenek, natomiast po sklepaniu miski pierwszego bossa w grze, jakim jest Rocksteady, gracz dowiaduje się, że naszym kolejnym celem jest uratowanie z łap Shreddera naszej przyjaciółki i słynnej reporterki April O'Neil. Nie czekając na więcej, Żółwie ruszają w pościg za swoim największym wrogiem, na ratunek April oraz całego miasta.
    W starciu z przeciwnikiem Żółwie mają do dyspozycji aż trzy różne ataki, w postaci standardowego siekania bronią, kopnięcia z wyskoku oraz combo. Oprócz tego są również wstanie kontrować miotane ataki wrogów pokrywą od studzienki kanalizacyjnej, jak też w podzięce rzucać w stronę przeciwników oderwanym od chodnika parkometrem, czy tryskać wodą pod ciśnieniem z hydrantu. Na naszych przyjaznych mutantów oprócz ruchomych przeciwników, będą czyhać też różne przeszkadzajki oraz pułapki w postaci spadających blach reklamowych, obciążników, otwartych studzienek kanałowych, przejeżdżających samochodów, kolców bambusowych oraz rażenia prądem pod wysokim napięciem.
Lokalizacje w grze są bardzo zróżnicowane, dając nam wrażenie rzeczywistej podróży poprzez mroczne zakątki Nowego Jorku. Nasi zieloni bohaterowie zmuszeni będą toczyć zażarte pojedynki pośród płonących budynków mieszkalnych, ponurych alejek, burzowych kanałów, zaśnieżonego parku, dachów wieżowców, dojo sztuk walki, by na koniec przyszło im przywitać sam Technodrome! Co ciekawe wersja NES / Pegasus została wzbogacona o dwa dodatkowe levele w postaci Snowy Central Park i Shogun Dojo, których zabrakło w wersji Arcade oraz na innych platformach. Wojownicze Żółwie standardowo zaczynają grę z 3 żytkami oraz paskiem energii, który można uzupełnić po zjedzeniu napotkanym po drodze kawałkiem pizzy. Mniam! 🤤🍕 .Same życia można też odnawiać, dzięki zdobytym punktom za pokonanych wrogów. W przypadku wersji Pegasus, bardzo często gra była zhakowana na 9 żyć, co wcale nie było też głupim pomysłem dla tych co chcieli potrenować trochę dłużej :-)



    Tytuł charakteryzował się bardzo dobrą, wpadająca w ucho muzyką, barwną grafiką oraz płynną animacją. Warto wspomnieć, za gra została wydana przez Konami i pierwotnie ukazała się w 1989 roku na automatach Arcade. Odnosząc ogromny sukces, tytuł szybko się jednak przeniósł z salonów gier na domowe konsole Famicom, NES oraz Pegasus. Osobiście po raz pierwszy z grą spotkałem się na konsoli Pegasus dzięki składance Turtles Family 2 in 1, którą dostałem na Dzień Chłopaka od mojej kochanej starszej siostry ❤️. TMNT 2 spotkałem też później parę razy na automatach Arcade, jednak poziom trudności był znacznie wyśrubowany w górę i nie grało się tak dobrze jak na konsoli w domowym zaciszu.


    Osobiście uważam, że TMNT 2 to jeden z lepszych tytułów na konsolę Pegasus, jakie kiedykolwiek wydano. Gra nie potrafiła nudzić, dając nam ogrom nieprzerwanej akcji i radochy z ulubionymi postaciami kultowej kreskówki lat 90. Być może jest kapkę toporniejszy od TMNT 3, który był swoistym kamieniem milowym w tej serii 8-bitowych Żółwi Ninja, ale mimo to jest jak najbardziej wartą uwagi produkcją, o której nie da się zapomnieć. Dla mnie  niezaprzeczalnie wciąż figuruje w moim TOP 5 ulubionych gier z czasów dzieciństwa.

A wy jak uważacie?

Turtle Power! ✊💚🐢💚🐢
💚

Keeper :)

Tak mam fioła - moja kolekcja kartów z grą TMNT 2 :))


wtorek, 4 lutego 2025

QUATTRO ARCADE 4

CZYLI KULTOWA ZŁOTA 4 OD BIC NA KONSOLĘ PEGASUS!


  Jest rok 1994, dobre trzy lata po premierze pamiętnej konsoli Pegasus MT-777DX, którą w tym czasie ciągle ogrywam jak szalony przed domowym telewizorem. Tym czasem piętro wyżej, niczym Filip z konopi niespodziewanie wyskakuje sąsiad z najnowszym modelem Pegasusa IQ-502, którego dzieci z podwórka i w tym również ja, widziały tylko na stronach reklamowych komiksów TM-Semic. Tak jak w przypadku modelu 777DX i tym razem do konsoli został dołączony combo-kartridż zawierający pakiet gier, jednak nie była to kultowa już dzisiaj składanka 168 in 1, a zupełnie coś innego. Żeby to zweryfikować dokładniej, od razu pożyczam po sąsiedzku moje ukochane 168 in 1, w zamian dostając żółtą ''dyskietkę'' o obłym kształcie, podpisaną jako Quattro Arcade 4, potocznie zwaną Złotą 4 lub też Golden 4. 168 gier tylko za 4? Poczułem się z miejsca jak skończony frajer. Na szczęście była to tylko tymczasowa wymiana na dzień lub dwa! Po przyjściu do domu natychmiast wduszam tajemniczy kartridż do wnętrza slotu, mojej zawsze głodnej wrażeń konsoli. Mniam! Jednak szybko zaliczam czołówkę z rozczarowaniem, bowiem już na starcie wita mnie sucha i beznamiętna plansza  z listą czterech gier do wyboru. Żadnego animowanego tła, żadnej rakiety, gwiazd, skocznej muzyki, czy loga Contry. Myślę sobie - bieda! Na tym polu jednak 168 in 1 nadal wiodło główny prym.  Mimo to moją uwagę zwróciło niemal od razu kilka gier z tego, a jakże nietuzinkowego menu o szaro-zielonej barwie papieru toaletowego z Biedry. Jednak tak jak nie ocenia się książek po okładce, tak i nie powinno się oceniać gier po ekranie tytułowym menu. A więc do rzeczy. Kartridż Golden 4 zawierał, aż dwie gry platformowe, jedną logiczno-zręcznościową i jedną sportową. Mimo znikomej liczby tytułów, składanka serwowała jednak całkiem niezły zestaw gier, gdzie każdy mógł znaleźć coś dla siebie, wedle swoich upodobań i wysublimowanych gustów. Myślę, że gry zostały starannie dobrane z głową, a nie na łapu-capu, jak większość chińskich składanek z tamtych lat, byle napchać jak najwięcej szrotu.  Pozwólcie więc, że przybliżę wam co nieco gry, które znalazły się na kultowej już dzisiaj Złotej 4.




A WIĘC CO TAK NAPRAWDĘ KRYJE W SOBIE ZŁOTA 4 ?




Soccer Simulator - Najprostsza i zarazem najbardziej kultowa gra w gałę na konsolę Pegasus. Naszym celem jest oczywiście pokonanie innych drużyn oraz zdobycie mistrzostw. Dodatkowo gra zawiera tryb dla dwóch graczy, w opcji kooperacji i rywalizacji, dzięki czemu można było na szybko pograć w 8-bitową szmatę po szkole z kolegą. Z pewnością na konsolę Pegasus znajdą się inne liczne gry w Piłkę Nożną, a tytuł może i charakteryzuje się mocno minimalistycznym designem, ale zyskuje za to w całym swym obrazie na grywalności, bijąc na głowę nawet Fife 95. Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że na trybunach często można zauważyć logo słynnej polskiej firmy komputerowej Optimus, oraz kanadyjskiej grupy od branży gier video Camerica. Reasumując uważam, że to gra warta uwagi. Rozgrywka Soccer Simulator jest łatwa i przyjemna, a co więcej miło wspominana nawet przez przeciwników gier sportowych.




Go! Dizzy Go! - Dizzy kultowe jajko znowu w akcji! Tym razem mamy do czynienia z gatunkiem gry logiczno-zręcznościowej labiryntówki. Naszym głównym zadaniem jest spacer po danej planszy, unikanie przeciwników i zbieranie owoców. Dodatkowo nasze sympatyczne jajko może zbierać przeróżne power-upy, które dają mu określoną moc i umiejętności, takie jak np. szybkie chodzenie czy zatrzymanie czasu. Owoce należy zbierać w określonej kolejności, aby uzyskać maksymalny bonusowy wynik, jednak nie jest to wymagane. Dla urozmaicenia naszej rozgrywki, plansza może samoistnie zmieniać swoją konstrukcje podczas toku trwania gry. Niektóre bloki możemy też sami przesuwać, ustawiając je dla własnych korzyści, np. żeby utorować sobie drogę, uwięzić przeciwnika lub zmienić pole jego manewru. Gra oprócz standardowej rozgrywki, oferuje nam również opcję zabawy dla dwóch graczy, która polega na rywalizacji dwóch jajek, w tym przypadku Dizzego i Denzila w walce o punkty. Fabuła gry, jak zwykle z resztą w tej serii, przedstawia się nienagannie. Tym razem zły czarownik Zaks, podczas leśnego pikniku, porywa przyjaciół Dizzy'ego; Dylana, Dore, Dozy, Daisy oraz Dziadka Dizzy, wysyłając każdego z nich osobno prosto w złowrogie i tajemnicze miejsca. Dizzy i Denzil muszą przejść labirynt czarownika i uratować swoich przyjaciół nim będzie za późno. Czy uda im się odzyskać sympatycznych mieszkańców Yolkfolk? To już zależy od was samych gracze!





Boomerang Kid - Klasyczna platformówka, która z początku powinna wydawać się synonimem dobrej zabawy. Tak jednak nie jest. W grze wcielamy się w sympatycznego, jak również puszystego chłopca, który rusza w podróż w celu zebrania wszystkich bumerangów na świecie. Po drodze napotyka przeróżne przeszkody, upiory oraz dzikie zwierzęta, które pragną udaremnić mu ten zamiar. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie brak możliwości atakowania wrogów tytułowym bumerangiem. Nasz leniwy i tłusty kolega, do dyspozycji ma tylko skakanie, które ma nam pomóc w unikaniu przeciwników oraz przeszkód. Pamiętam jak dzisiaj, gdy za dzieciaka pewnego pięknego dnia na pożyczonej od sąsiada Złotej 4 próbowałem, jak sugerował mi też sam tytuł , nadaremno odnaleźć sposób aby miotać w węże bumerangiem. Tak się jednak nie stało. Pozostały jedynie złe wspomnienia i frustracja. Ponadto nasz bohater ginie od jednego ciosu, a nawet od upadku z bardzo niskiej wysokości, co też wcale nam nie uprzyjemnia całej rozgrywki. Sama w sobie jednak to gra pełna wyzwań i na pewno odnajdzie swoich zwolenników.





Super Robin Hood - Kolejna i tym razem udana gra platformowa, którą znajdziemy na składance Golden 4. Tytuł swoim znakomitym klimatem oraz designem niemal od razu przywodzi na myśl klasyczne platformery dostępne w tamtym czasie na komputery PC, C64 oraz Amiga. W grze wcielamy się w tytułowego Robin Hooda, który ma za zadanie nieco uszczuplić ze złota wszystkie zamkowe piwnice szeryfa Nottingham oraz i przede wszystkim, uratować z jego obleśnych łap Lady Marrion. Podczas rozgrywki przyjdzie nam oczywiście też mierzyć się z jego tępymi żołdakami, mając do obrony jedynie nasz słynny łuk oraz umiejętności skakania i kucania, które w zależności od sytuacji trzeba sprytnie wykorzystać. Po drodze będziemy zbierać skarby, serduszka do uzupełniania życia oraz klucze, które będą otwierać nam kolejno przejścia do dalszych części zamkowych lochów. Sama w sobie, gra wbrew pozorom nie jest wcale długa i można ją ukończyć w miarę szybko, jednak należy pamiętać, że tytuł to klasyczna gra logiczno-zręcznościowa, więc i tutaj musimy jednak trochę pogłówkować, zanim nasz bohater dotrze do końca i odzyska swoją ukochaną. 




TROCHĘ HISTORII...


    Zanim jednak nasza Złota 4 trafiła na konsolę Pegasus, wcześniej była znana w USA użytkownikom komputerów Commodore 64 oraz Atari, jak również konsoli NES. Wersja na konsolę Pegasus różniła się od NES-owej, nie wiedzieć czemu dwoma tytułami, gdzie zamiast Treasure Island Dizzy i Linus Spacehead, zamontowano wyżej wspomniane Soccer Simulator i Go! Dizzy Go!. Pudełko jednak było skopiowane w 100% z wersji NES, do tego z małą wpadką, ponieważ  z tyłu pudełka nadal wspomniane były gry Treasure Island Dizzy i Linus Spacehead mimo, że na przodzie kartonika oraz etykiecie kartridża był już zupełnie nowy zestaw gier. Wprawne oko od razu zauważy i tym razem kolejny błąd ze strony producenta, bowiem  na przedniej okładce pudełka gry, zamiast Quattro Arcade 4 znajduje się tytuł Quattro Adventure 4, będący z kolei przynależny do zupełnie innej już kompilacji gier, niż znane nam Golden 4. Za sprowadzenie Złotej 4 do Polski odpowiedzialny był jak zwykle nieoceniony BobMark, który chcąc przetrwać na polskim rynku branży gier video, postanowił mocno zainwestować w gry na licencji od CodeMaster. W tym celu podpisał umowę z tajwańską firmą REALTEC, znaną bliżej nam jako BIC, którą była odpowiedzialna między innymi za produkcję gier od CodeMaster. Co ciekawe Złota 4 sprzedawana była w Polsce aż w trzech wariantach dystrybucji; luzem bez pudełka, w pudełku, oraz jako dodatek do konsoli Pegasus IQ-502. Na tle innych dyskietek dostępnych wówczas na konsolę Pegasus, kartridż Złotej 4 wyróżniał się mocno zaokrąglonymi rogami, oraz pięknym słoneczno-żółtym kolorem obudowy. Także wygrawerowane logo BIC na obudowie kartridża sugerował, że mamy do czynienia z nową i lepszą, niespotykaną wcześniej marką. Ten zupełnie nowy design szybko zyskał rzeszę wiernych fanów wśród nowych pokoleń lat 90-tych, które po dziś dzień miło wspominają tą składankę jako nierozłączną część swojego dzieciństwa. 

Kompletny zestaw Golden 4


    Warto wspomnieć, że obudowa z serii BIC znalazła również późniejsze zastosowanie przy pirackich dyskietkach na Pegasusa z przełomu lat 1997-200X. Tym razem jednak oprócz żółtej barwy tak typowej dla serii BIC, mieliśmy do dyspozycji całą gamę kolorów w odcieniu tęczy, a dla najbardziej wysublimowanych gustów wyjadaczy gier Pegasus, był także serwowany brokat na dokładkę. Niemniej zabrakło już markowego loga BIC na froncie obudowy, które też zbytnio by się kojarzyło z oryginalną serią gier od CodeMaster, niechybnie zwracając przy tym czujną uwagę organów prawa i ścigania.


    Na moje szczęście jednak, szybko odzyskałem swoją ukochaną składankę 168 in 1, a do Złotej 4 nigdy później już nie wróciłem, aż do teraz. Po pierwsze żaden z moich dobrych kolegów, nie miał jej w swoich zbiorach, a z sąsiadem piętro wyżej nie powiem żebym się specjalnie kolegował, gdyż wówczas był trochę ode mnie młodszy. Nigdy też nie prosiłem rodziców żeby mi kupili Złotą 4. Powód? Niespecjalnie rzuciła mnie w tamtym czasie na kolana, mając do dyspozycji dużo lepsze gry akcji na konsolę Pegasus, szybko zapomniałem, o tak słynnej dzisiaj Złotej 4. Dopiero w 2007 roku gdy powróciłem na nowo, w formie hobbystycznej do Pegasusa, dostałem swój egzemplarz wraz z całą siatą różnych dyskietek, od kolegi z innego miasta, za jedną, czy dwie butelki piwa marki Żywiec. Aż się łezka w oku kręci. (Gdy przypadkiem Daniel kiedyś natrafisz na ten artykuł, z pewnością rozpoznasz swój kartridż na zdjęciu, o tak charakterystycznie przetartej etykiecie! :) ).

PODSUMOWANIE GOLDEN 4

    Co tak naprawdę sądzę? Ano uważam, że jak najbardziej warto mieć w swojej kolekcji kompilacje gier od CodeMaster, zarówno Golden 4 jak i Golden 5, najlepiej całe i kompletne. Taki zestaw to świetne dopełnienie zbiorów każdego kolekcjonera, jako pielęgnacja ważnej części historii konsoli Pegasus. Same gry to perełki, które warto znać. Tak jak wspomniałem wcześniej, każda z gier posiada swój własny unikatowy klimat, dostosowując się do upodobań nawet najbardziej wybrednych wyjadaczy konsoli Pegasus. Nawet jak ktoś, nie jest szczególnym fanem gier od CodeMaster, to z pewnością nie będzie wybrzydzał, grając w składankę Quattro Arcade 4, niosącą ze sobą całą gamę pozytywnej energii lat 90-tych.

A wy jak dzisiaj wspominacie kultową Złotą 4 na konsolę Pegasus?

Dobrego dnia!

Keeper :-)