Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasety VHS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasety VHS. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 grudnia 2020

HAPPY NEW YEAR 2021!! :)



Jest piwko, pizza, filmowe hity z ery VHS oraz odjazdowa  muza, więc czego więcej chcieć? ;) Pożegnajmy zatem ten parszywy rok 2020 w stylu wojowników ninja, solidnym kopniakiem w rzyć! Niechaj w końcu on przeminie i odejdzie w zapomnienie! Życzę wam moi mili wszystkiego co najlepsze w nowym roku 2021! Przetrwaliśmy, to najważniejsze, a jak pewien mędrzec kiedyś powiedział ''Wybaczyć jest łatwo, ale nigdy nie płać pełnej ceny za spóźnioną pizzę!'' czyli notabene co nas nie zabije to nas wzmocni! Nie dajcie się niczemu i głowa do góry, będzie dobrze! Kiedyś przecież musi.

Udanego Sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku 2021!! 

Jak zwykle życzy, wasz

Keeper :)

środa, 1 stycznia 2020

HAPPY NEW YEAR 2020!! :))





Mała edycja info z wczorajszego facebook'owego wpisu, co prawda wczoraj już nie zdążyłem tutaj ustawić życzeń, ale to co życzyłem ludziom tam, życzę też i tutaj, zatem wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2020 moi kochani!! :) 

Moi mili, oto i nadeszła długo wyczekiwana chwila! Już niebawem hucznie przywitamy, zupełnie zaskakujący Nowy Rok, więc z tej, a jakże wyjątkowo-niebywałej okazji chciałbym życzyć Wam oraz waszym bliskim, wspaniałego i udanego Sylwestra, jak i również przede wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku 2020! 🤗🥳🤩🤡🤠💥🌟💥 Dużo zdrowia, radości, moc uśmiechu, smacznej pizzy oraz permanentnego szczęścia dla nas wszystkich, przez cały nowy rok życzę!! 😊🤗 Jak widzicie, Mike już zdecydował co będzie robił w noc Sylwestrową, a jaki jest wasz wybór filmowych seansów na ten wyjątkowy wieczór?  🐢🍕🍟🌭🍔
Miłej zabawy i do zobaczenia w pełnym niespodzianek, fantastycznym nowym Roku! Niech nam się darzy!! 

Cowabunga!!! 🐢🐢🐢🐢

Keeper 



niedziela, 27 października 2019

CZAS NA SEANS: Noc Żywych Trupów (1968-1990)






Nie byłbym zupełnie sobą, gdybym tuż przed samym Halloween, nie wspomniał o bodajże chociaż jednej przełomowej produkcji spośród całej wielobarwnej gamy arcy-kultowych, znanych i kochanych filmów grozy, uwieńczający w niebanalny sposób ten wyjątkowy dzień ekscentryczno-upiornej balangi, pełnej wirtuozerskiej grozy, niniejszej z grubsza, diablo-bazyliszkowej śmietanki. Gdy większość z tej, a jakże osobliwo-zjawiskowej ferajny, o północy czynić będzie perwersyjne pląsy tudzież kąsy w takt, rozumie się, wielce absorbującej nuty, jaką bezsprzecznie jest Thriller, w wykonaniu Michaela Jacksona, moja skromna osoba, iście po nerdowosku, rozpłaszczy się, aż do stanu ciekłego, dokumentnie całą swoją istotą, prosto na wygodnej kanapie, karmiąc raz, za razem, spragniony spektakularności magnetowid, całą serią kaset VHS, spod szyldu soczystej awangardy, jaką jest bez wątpienia filmowy świat Horroru. Tradycyjnie, jak co roku, ciesząc swój arcy-wnikliwy, aczkolwiek krótkowzroczny wzrok okularnika, bezecno-pikantnym szeregiem filmów grozy, specjalnie na ten dzień, regulaminowo wyselekcjonowanych, postanowiłem wziąć pod lupę jedną z tych, a i owszem, szacownych produkcji od których w pierwszej kolejności, rozpocząłem pełną gęsiej skórki tudzież młodzieńczej ciekawości, przygodę ze światem Horroru. Wsiadając do tego symbolicznego wagonika, Tunelu Strachu chorzowskiego lunaparku, który zapewne, wciąż mknie frasobliwie, pośród moich myśli, poprzez zardzewiałe, post-komunistyczne szyny kultury rozrywkowej, często-gęsto mijałem po drodze kultowe dzieła filmowej grozy, które po raz pierwszy objawiły mi się pod postacią makabrycznej Muchy Cronenberga, Koszmaru z Ulicy Wiązów, nieprzebranych serii Piątku 13-ego, przezabawnych Crittersów, Martwego Zła czy nawet opasłego Aligatora pod ulicami Chicago.

Jednak produkcja, która wówczas najmocniej wydrapała na mnie piętno swojej grozy, zgoła przedstawiła mi się absolutnie nieszablonowo, formie czarno-białej produkcji pt. ''Noc Żywych Trupów'' z 1968 roku, autorstwa tak wybitnego mistrza nad arcy-mistrze, jak sam, we własnej osobie, George Andrew Romero. Tytuł chociaż odniósł bezapelacyjny sukces w dniach swego spektakularnego debiutu, równie mocno burzył jak i szokował, nawet miłośników samego gatunku. Romero bowiem, odchodząc w swej produkcji od przewidywalnej klasyki, postawił solidny kamień milowy w świecie filmowej grozy, prezentując na ekranach ówczesnych kin zupełnie nową, przełomową epokę w dziejach klasycznego Horroru. Oprócz rozrywki na wysokim poziomie strachu, obfitujące w nigdy wcześniej nie ukazywane, krwawe i brutalne sceny, w jego, a jakże arcy-wybitnym dziele, wprawne oko dostrzec również mogło, pewną dozę karykaturalnego profilu społeczeństwa, czy też politycznej władzy, wraz z całym ogromem, ukrytych głębszych myśli, co czyniło jego dorobek w świecie horroru, nad wyraz ambitnym. Co więcej, Romero zaangażował w roli głównego bohatera, czarnoskórego aktora, co też nigdy nie miało wcześniej miejsca w świecie klasyki ogólno-filmowej, wywołując w Ameryce lat 60-tych, powszechną kontrowersję i nie lada zamieszanie. Fabuła filmu rozpoczynająca się w pierwszych chwilach dosyć spokojnie, ukazuje scenę podróży dwojga rodzeństwa, Barbary i Johnna, zmierzających w odwiedziny na grób swojego ojca. Na miejscu, Johnny w niestosownie dziecinny sposób, przez cały czas próbuje nastraszyć opowieściami o duchach, swoją wiecznie poważną i wystraszoną siostrę, jednak już po chwili, kłótnię rodzeństwa przerywa osobliwie kroczący w ich kierunku, zupełnie obcy mężczyzna. Delikwent okazując się nagle, ożywionymi w niewytłumaczalny sposób, ludzkimi zwłokami, już przy pierwszym kontakcie z bohaterami, bierze sobie na cel ataku, sparaliżowaną ze strachu Barbarę. W obronie siostry, natychmiast staje Johnny, jednak po krótkiej szamotaninie, ginie z rąk napastnika, uderzając głowa o nagrobek. Zrozpaczona Barbara, w panice rzuca się do ucieczki, jednak spragniony mięsa zombie, natrętnie rusza jej śladem. Wyczerpana kobieta wkrótce znajduje schronienie w postaci, jak się zdaje, opuszczonego domu, jednak jej radość nie trwa długo, gdy dostrzega kolejnych zombie wałęsających się po okolicy. Na pomoc przybywa jednak Ben, czarno-skóry mężczyzna, o niezwykłej charyzmie. Razem z Barbarą, oraz kilkoma nowo-spotkanymi bohaterami, decyduje się na radykalny ruch pozostania w domu, który od tej chwili stanie się ich bastionem, w obronie przed plagą żywych trupów, których wkrótce przybędzie znacznie więcej.


Warto zaznaczyć, że tytuł doczekał się wielu fenomenalnych kontynuacji zawartych w słynnej 
''Trylogii Romero'' oraz wyśmienitego remaku z 1990 roku, w wykonaniu Toma Saviniego, wybitnego charakteryzatora i speca od efektów specjalnych, wielu kultowych filmów grozy. Savini w dużej mierze kopiując, aż do suchej nitki dzieło Romero, postanowił jednak, iście po swojemu, znacznie doprawić tą zupę z zielonego trupa, wrzucając do filmowego kotła, kilka małych,
aczkolwiek dość znaczących składników, nadających całej tej produkcji niebywałego smaku!


W filmie Saviniego przeciwnie do pierwowzoru Romero, akcja przybrała większej wartkości, a bohaterowie w skutek doznanego szoku, przechodzili zaskakująco-duchową przemianę. To własnie, nie kto inny, jak sama Barbara skradła Benowi główna rolę, przeistaczając się z wiecznie zastraszonej, szarej myszki, w bohaterską wojowniczkę, nastawioną na przeżycie za wszelką cenę, co dało dość feministyczny wyraz tej postaci oraz pozytywny oddźwięk w świecie krytyki.
Dla mnie ''Noc Żywych Trupów'' to bezapelacyjnie kultowy już tytuł, w sam raz na klimatyczny, Halloweenowy wieczór pośród domowego zacisza, ciesząc swoje oczy wielce wyborną ucztą grozy w ponury czas jesienno-nostalgicznej pory. Uważam, że obie produkcje w wykonaniu Romero jak i Saviniego, zarazem tak podobne, jak i odmienne od siebie, analogicznie, trzymają ten sam fenomenalnie równy poziom, zapisując się na stałe w świecie kinematografii, jako wyznacznik idealnego filmu grozy w czołówce, a jakże nieszablonowej serii, jaką jest bez wątpienia podkategoria Zombie Movies! :)

A wy jak wspominacie bastion grupki śmiałków, naprzeciw kroczącym lękom nocnej grozy? ;)






Udanego Halloween! :))

Keeper

Ku pamięci:





czwartek, 1 sierpnia 2019

Czas na seans: Kapitan Bucky O'Hare (1991) 



Przenieśmy się na krótką chwilę do pamiętnych czasów szkoły podstawowej, kiedy to naszym jedynym obowiązkiem w czynnej służbie ucznia było uczęszczanie sumiennie na lekcje i odrabianie nudnych zadań domowych, tak przez wszystkich ''uwielbianych'' i permanentnie skracających nam w bezlitosny sposób czas rozrywki i odpoczynku, w postaci pełnych przygód, podwórkowych zabaw, przeglądania komiksów  czy czekającej na nas w salonie rodziców, telewizyjnej gry video Pegasus. A gdyby tak z tego szarego i owianego rutyną, uczniowskiego życia, porwała was nagle tajemnicza siła wprost poprzez eony czasu do innego wymiaru, gdzie wraz z inter-galaktycznym ruchem oporu stawialibyście czoła niszczącemu światy, złowrogiemu kosmicznemu Imperium? Niestety, takie sytuacje zdarzają się tylko w bajkach i ani chybi, nikomu z was nigdy nic się takiego nie przytrafiło, ale jednak myślę, że znajdzie się tu całkiem spora liczba osób, która marząc o kosmicznych podróżach na lekcji matematyki, wymarzyła sobie również zaskakująco fantastyczny serial animowany z odważnym, wręcz wojowniczym królikiem w roli głównej i oczywiście nie mam tu na myśli pospolitego obgryzacza marchewek, jakim bez wątpienia był Królik Bugs! ;) Z pewnością wielu z was już się domyśla, że mówa tutaj bezapelacyjnie świetnej animacji ''Kapitan Bucky O'Hare'' (Bucky O’Hare and the Toad Menace) wyprodukowanej przez wytwórnię Sunbow w 1991 roku.

Niestety tytuł, chociaż przez pewien krótki czas był dosyć popularny, doczekał się zaledwie 1 sezonu w postaci 13 odcinkowej serii telewizyjnej, a jakby tego było mało w Polsce ich liczba została zredukowana tylko do 6 i wydana wyłączenie na kasetach VHS za sprawą dystrybutora Demel VHS, gdzie dialogi do pierwszego odcinka pt. ''Imperium Ropuch'' jednorazowo czytał Jerzy Rosołowski, by następnie schedę po nim przejął jego kolega po fachu, arcy-kultowy Tomasz Knapik. Odcinki Bucky O'Hare można było znaleźć między innymi na kasetach z serii ''Magiczny Świat Bajek'', które oprócz przygód dzielnego kosmicznego królika, oferowały również animacje z serii Transformers, G.I. Joe a nawet My Little Pony.
Na osłodę jednak, po krótkiej serii odcinkowej, czekały na nas zabawki z serii Bucky O'Hare od słynnej firmy Playmates oraz gra telewizyjna na konsolę Pegasus, która pozwalała nam kontynuować przygody bohaterskiego, zielonego królika i jego przyjaciół. Warto też wspomnieć, że animacja powstała na podstawie komiksu, którego pomysłodawcą i głównym scenarzystą był, dobrze znany wszystkim fanom serii G.I. Joe, sam mistrz Larry Hama. 
Fabuła serialu opowiada o między-galaktycznej wojnie toczonej pomiędzy mądrymi ssakami z Kosmicznej Federacji Zwierząt a złowrogim Imperium Ropuch rządzonym przez sztuczną inteligencję zwaną KOMPLEX, dążącej do zniewolenia ssaczej populacji w całej galaktyce. Dzielny kapitan Bucky O'Hare  odkrywa spisek Ropuszego Imperium i czym prędzej wyrusza wraz z przyjaciółmi w obronie własnego gatunku, jednak w między czasie dołącza do nich pochodzący z Ziemi, utalentowany chłopiec o imieniu Willie, który konstruując swój nowy wynalazek, przypadkiem otworzył między-wymiarową bramę prowadzącą do kosmicznego świata Federacji Zwierząt. Willie zyskując nowych, zaskakujących przyjaciół, postanawia pomóc im wypędzić Ropuchy z Galaktyki Ssaków by znów zapanował ład i porządek na całym świecie. 


''Kapitan Bucky O'Hare'' to dzisiaj już dosyć zapomniana i trudno dostępna seria, którą pamiętają z odmętów lat 90-tych, jedynie wybrańcy wychowani na kasetach VHS, marząc w dzieciństwie o tym by wraz z Buckym i jego świtą, bronić galaktyki przed agresywnym Imperium Ropuch ku chwale Kosmicznej Federacji Zwierząt. Uważam, że jak najbardziej warto po latach wrócić do tej animacji , by po raz kolejny cieszyć swe oczy naprawdę świetną, kolorową animacją, dobrym scenariuszem i nietuzinkowymi bohaterami, których chciałoby się poznać w prawdziwym życiu. Dla wielu z nas ''Bucky O'Hare'' już na zawsze będzie zapamiętany jako ponadczasowy i wielobarwny tytuł, który mógłby i podbić serca nowych pokoleń, gdyby tylko  współczesnym producentom i stacjom telewizyjnym chciałby się pójść po rozum do głowy i wskrzesić naprawdę wartościowe animacje, przy których mieliśmy to  wyjątkowe szczęście dorastać jako dzieci.
A wy jak wspominacie dzielnego Buckego O'Hare w walce o wolność całego świata? 

Dobrego dnia!

Keeper :)