Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stare figurki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stare figurki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 lipca 2024

 MAŁA AKTUALIZACJA POLSKICH FIGUREK STAR WARS!  

    Czyli kolejny chwali-post udanych łowów ciąg dalszy..






    Nadszedł czas na małą aktualizację polskich figurek Star Wars, które w ostatnim czasie dołączyły do mojej kolekcji. Jakieś dwa lata temu prezentowałem wam znaczną cześć moich zbiorów z tej fenomenalnej serii bootlegów, więc jakby ktoś z was moi mili, zapragnął ponownie odświeżyć temat, zapraszam do kliknięcia w link poniżej, który zabierze was w kosmiczną podróż niczym sam Sokół Milenium, wprost do tego starawego już wpisu na temat polskich figurek Star Wars z prezentacją mojej kolekcji figurek: 


    Nie chce was po raz wtóry zanudzać historią, skąd i w jaki sposób nabyłem owe figurki. Wspomnę tylko chybcikiem, że większość tych wspaniałości pochodzi z wymiany figurkami z innymi dobrze mi znanymi w tym półświatku kolekcjonerami Star Wars. Moje dwa ostatnie nabytki to dla mnie nie lada chluba! Pierwszy z nich to Nien Numb, który trafił mi się w stanie nowym z zerowym procentem zadrapań oraz innych uszkodzeń. Mam niestety pecha do tej figurki, zwykle trafiały mi się  uszkodzone lub brudne na modłę piwniczych wykopków partie, tym razem jednak trafił mi się egzemplarz, który można włożyć z dumą prosto do gabloty! :) Drugi nabytek w tym miesiącu, to zwiadowca Imperium Biker Scout, którego wręcz kaskaderskie wyczyny na ścigaczu mogliśmy podziwiać w filmie Powrót Jedi, jak również w ostatnio modnym serialu Mandalorian. Od samego początku mojego kolekcjonowania figurek Star Wars, zwiadowca ten był na mojej skromnej liście ''must have'' , jednak długo nie dane było mi go dostać, aż do teraz. Wiąże się z tym ciekawa historia, bowiem jak wieść niesie, większość zwiadowców trafia bezpowrotnie do kolekcjonerów z USA, w tym jak się okazało jeden z nich posiada ich, uwaga! - w liczbie 100 sztuk! Nic dziwnego, że nie ma ich od dawna w obiegu polskiego rynku, skoro taka liczba leży gdzieś zapomniana hen daleko za morzem. Nie oceniam, sam zbieram czasami duble, ale piecze mnie, że znaczna część polskiego dorobku kulturowego, bezpowrotnie ginie poza granicami naszego kraju, nie dając szansy do pozyskania ich przez prawowitych spadkobierców, jakimi są bez wątpienia polscy kolekcjonerzy. - Powiedziałem swoje!
Biker Scout w komplecie z blasterem.

    Ale miałem was nie zanudzać, o czym zapomniałem, więc przejdę od razu do przyjemniejszej części wpisu, jakim jest bez wątpienia galeria zdjęć moich ostatnich zdobyczy z serii Star Wars.




Nien Numb
Kolejny kosmiczny Gremlin w mojej kolekcji, tym razem
 w stanie nowym
!


Biker Scout
Zwiadowca melduje się do zwiadów!

Lando
Jedyny taki :))

Zuckuss
Ten oto dżentelmen, miłuje ponad wszystko klub
Partii Zielonych.


Rebel Hoth Soldier
Ubiegał się o rolę Luka Skywalkera,
lecz nie zdążył :))


ATST Driver
Poważny człowiek na poważnym stanowisku!


Stormtrooper
Gotowy na rozkaz!




ATAT Commander
Załoga maszyny kroczącej może i ucieknie, lecz on pozostanie!


Prune Face
Pierwsza generacja - kuternoga, ale jest! :)))

Tak oto i prezentuje się galeria moich zdobyczy z ostatniego czasu, aczkolwiek, to jeszcze nie koniec niespodzianek, bowiem oprócz figurek, udało mi się również dostać trochę nowego wyposażenia, pośród którego można zaobserwować trudny dziś do zdobycia blaster dla Biker Scouta. Bronie tak samo jak figurki, są wykonane z gumy. Czasami można się natknąć na nie w różnych zestawach zabawek, odróżniając je od oryginalnych barwą oraz jakością tworzywa. Uważam to za prawdziwy cud, że do dzisiaj znaczna część z nich przetrwała porządki, przeprowadzki oraz remonty i uchowała się niektórych domostwach. Zwykle takie małe elementy gubiły się pierwsze podczas zabawy w domu lub na dworze. Siedzę w tym hobby już bardzo długo, a co jakiś czas udaje mi się hurtowo pozyskać niezbędne dla moich figurek wyposażenie, które ktoś kitrał przez 30 lat w pudełku po margarynie tudzież lodach Algida. Miło wiedzieć, że są ludzie, którzy w dzieciństwie dobrze pilnowali swoich drogocennych skarbów, nie pozwalając nigdy by wciągnął je domowy odkurzacz, czy pokryły bezdenne piaski piaskownicy :)
Kilka nowych sztuk broni, które zasiliły mój arsenał
figurek Star Wars.

1. Biker Scout
2. Zuckuss
3. ATAT Driver
4. Stormtrooper



    To już chyba na tyle moi drodzy, mam nadzieję, że miło wam się oglądało galerię moich nowych figurek, które mimo swojej prostoty, potrafią myślę ucieszyć niejedno oko fana tego znakomitego uniwersum jakim jest właśnie Star Wars.

Jak mawiał Hulk Hogan; Zażywajcie witaminy, czytajcie książki, a ponad wszystko zbierajcie figurki! :))



Niech MOC będzie z nami!

Pozdrawia was ciepło jak zwykle wasz
Keeper


MAY THE FORCE BE WITH YOU!



niedziela, 21 lipca 2024

 CAPTAIN FUTURE - Czyli kultowe figurki z PRL-u :)



Załoga stawia się na mostku! :)

    Tym razem chciałbym się wam pochwalić moją kolekcją polskich figurek z serii Captain Future z przełomu lat 80 i 90-tych. Figurki zostały wspaniałomyślnie wyklepane dzięki poznańskiej manufakturze WARTA, znanej z tak kultowych serii jak Muppety, Smerfy, Flinstonowie czy nawet Star Wars. Pierwotnie figurki Captain Future były produkowane przez niemiecki Schleich w 1980 roku, którego wspaniałe wyroby mocno odbiegały kolorystycznie od miłych naszym sercom krajowych podróbek. Seria liczyła tylko pięć postaci, w których skład wchodził Captain Future, Joan Randall, Johnny Kirk, Otho oraz Grag. Zaraz zaraz, ale kto to u licha jest Captain Future, zapytacie? Mianowicie nie inaczej, seria figurek powstała na bazie wiekowego już anime z 1978 roku na modłę Star Trek oraz Gwiazdych Wojen. Fabuła serialu opowiada o przygodach Curtisa Newton, znanego także jako Kapitan Przyszłość, który przemierzając wraz z załogą kosmos, walczy ze złem buszującym w skolonizowanym przez ludzkość układzie słonecznym. Z powodu braku emisji serialu w polskiej telewizji, niewielu z nas wówczas wiedziało kim są owe czarujące postacie widniejące zza witryny kiosku Ruchu. Niektórzy cwani sprzedawcy, chytrze opychali te figurki pod nazwą Załoga G, bazując na popularności bardziej znanego polskim dzieciom serialu. Jak donoszą wieści ze świata, serial rzekomo był dostępny na pirackich kasetach VHS, tzw. "bazarówkach" dostępnych do kupienia na wszelakich giełdach towarowych. Warto wspomnieć, że samo anime oryginalnie bazowało na amerykańskich powieściach sc-fiction, autorstwa Edmonda Hamiltona, publikowanych w pulpowych magazynach na przełomie lat 1940-1944. 
Figurki Captain Future znikły z polskich półek handlowych tak szybko jak się pojawiły, stanowiąc obecnie jedną z najbardziej unikatowych oraz nietuzinkowych serii kolekcjonerskich. 

Poznajmy imiona naszych bohaterów! :)




Oryginały zestaw figurek Captain Future od Schleich.


    Myślę, że figurki Captain Future to dzisiaj już zapomniany relikt czasów PRL, o którym pamiętają już tylko nieliczni koneserzy oraz entuzjaści starych dobrych czasów, jednocześnie stanowiąc interesującą ciekawostkę dla wszystkich pozostałych.

Inne warianty kolorystyczne figurek Captain Future.

Jeszcze jeden zestaw naszej załogi w innej aranżacji..



A wy jak wspominacie polskie figurki Kapitana Przyszłości? Mieliście, zbieraliście? 

Do następnego!

KEEPER :)



sobota, 20 maja 2023

 WOJOWNICZE ŻÓŁWIE NINJA W KIOSKOWYM WYDANIU CZ. 7 : TORTOISE RIDER! :)




    Halo, halo! Są tu jacyś fani motoryzacji? Myślę, że z całą pewnością! A co byście powiedzieli na fuzję rajdowego motocyklisty z figurką Wojowniczych Żółwi Ninja? Ot prosta w swym designu zabawka, przedstawiająca, jak sądząc po czerwonych bandanach, Raphaella dosiadającego obklejony krzykliwymi naklejkami, zielony moto-ścigacz. Można by powiedzieć, że zabawka jakich wiele na ówczesnym rynku zbytu wczesnych lat 90-tych. Jej zjawisko jednak jest nieco bardziej złożone, gdyż Rapha dosiadającego motor mogliśmy również podziwiać w mało popularnym, aczkolwiek lubianym przez dzieci, aktorskim serialu pt: Wojownicze Żółwie Ninja: Następna Mutacja z 1997 roku! Czyżby twórcy serialu inspirowali się właśnie tą prostą zabawką ''Motocyklisty Rapha'', a może też producent owej zabawki, zajrzał w głąb przyszłości i ujrzał serial z motywem ścigacza ninja? Czysty obłęd prawda? 

   Otóż wcale nie! :) Jak zwykle się zgrywam, a sam motyw motorów i ścigaczy w uniwersum zabawek był równie popularny w latach 90-tych co ninja, mutanci oraz cyborgi we własnej osobie. Aczkolwiek fajnie by było gdyby ta legendarna zabawka była owiana taką właśnie nutką mistycyzmu. A może tak właśnie i jest? Kto to wie.

Warto wspomnieć, że motyw motocyklowych Żółwi Ninja pojawił się również w słynnej kreskówce TMNT Freda Wolfa z 1987 roku, gdzie z kolei Żółwie sporadycznie używały swojego motocyklu i nie można wcale orzec, żeby był to dla nich chleb powszedni, tak jak dla Rapha z Następnej Mutacji, który niemal co wieczór wyruszał swoim motocyklem na misję wojowników ninja.


Raph dosiadający motocykl w serialu TMNT: Następna Mutacja


    Zabawka ''Rapha Motocyklisty'' miała swój mały debiut gdzieś pomiędzy 1989 a 1992 rokiem. Był to czas w którym miejscowe odpusty i sklepy papierniczo-zabawkarskie wręcz pęczniały od nawału tego typu osobliwości. Motocyklowe ścigacze miały dość agresywny i dziki sznyt, przez co często-gęsto idealnie komponowały się z przeróżnymi wojownikami ninja, cyborgami i innym badziewiem z karabinem w łapie.


Wojownicy Ninja i motocykle; idealne połączenie zabawek lat 90-tych! :)


Raph Motocyklista czyli niezrównany Tortoise Rider! :))


    Sama figurka Żółwia Ninja dołączona do ścigacza była całkowicie osobnym oraz co więcej ruchomym elementem, jednak żeby go odczepić, trzeba było się liczyć z urwaniem przy okazji kierownicy motoru. Kto tego próbował za dzieciaka, tak jak ja, ten wie o czym mówię! :) Figurka Turtlesa prezentowała się naprawdę ciekawie, wyglądając niczym miniaturka większych figurek dostępnych w sklepach. Motocyklowy Raph posiadał tylko dwa punkty artykulacji, w ramionach i nogach złączonych razem ośką, przechodzącą przez korpus figurki. Z kolei zielony ścigacz, oblepiony z każdej stron naklejkami z motywem TMNT, sam w sobie również wyglądał bardzo przyzwoicie, a co więcej posiadał aż dwa, kultowe  już dzisiaj gimmicki. Motor w tylnym kole miał napęd na tzw. ''rozpęd'', gdzie nie omieszkano wmontować również kawałka krzesiwa, które sypało iskrami z podwozia ścigacza za każdym razem gdy rozpędzaliśmy jego tylne koło. Miało to na celu zabłysnąć efektem tlących się płomieni z dyszy silnika, nikłym bo nikłym, ale w oczach dziecka lat 90-tych, w tym i moich, wypadało to mega efekciarsko! :)




    Niewiele wiadomo dzisiaj o samym producencie tej zabawki, z racji braku jakiejkolwiek sygnatury poza oznaczeniem Made in China na tekturce blistra, jednak idąc tropem loga opakowania oraz naklejki na ścigaczu podpisanych jako ''TORTOISE RIDER'', co po naszemu z języka angielskiego oznacza tyle co  ''żółwi jeździec'', można wydedukować, że jest to kolejna zabawka chińskiej produkcji dedykowana na rynek amerykańsko-europejski, który wówczas mocno prosperował w tego typu bootlegi Żółwi Ninja. Co lepsze nasz tajemniczy producent, obawiając się turbo-bana ze strony stróżów praw autorskich, chytrze zmienił klasyczną nazwę z Turtles na Tortoise, będącej angielskim określeniem rodziny żółwi lądowych, aby oczywiście nikt się też nie domyślił podobieństw względem Żółwi Ninja :)) Być może naiwne, ale skuteczne, bowiem ten proceder przez lata był stosowany, prawdopodobnie przez tego samego producenta,  przy wielu innych figurkach i zabawkach Żółwi Ninja z serii Made in China. Figurka wraz z motorem była fabrycznie zapakowana, jak już wspomniałem w blister z dość ładną jak na standardy bootlegów grafiką, przedstawiającą dwa Żółwie Ninja pędzących w nieznane na motorze, hen przed siebie. 

Blister z zabawką TORTOISE RIDER :)


W latach 90-tych tego typu naklejki na zabawkach to był hit! :)

Po raz pierwszy z tą, a jakże zjawiskową zabawką zetknąłem się gdzieś w 1991 roku, kiedy to moja starsza siostra wypatrzywszy ją swoim bystrym wzrokiem na półce w miejscowym sklepiku z zabawkami, wspaniałomyślnie postanowiła mi ją kupić! :) To był po prostu kolejny wesoły dzień lata w ciepłych promieniach lipcowego słońca, ale dla mnie, kiedy moja kochana siostra wręczyła mi owe nadprzyrodzone zjawisko do rąk, stał się zdecydowanie jeszcze lepszy!  Dla wielu ludzi ta zabawka pewnie trąci już dzisiaj myszką, jednak dla mnie po dziś dzień zostanie zapamiętana jako pełen wspomnień magiczny artefakt z odmętów mojego dzieciństwa. 



A wy jak wspominacie Tortoise Rider sypiącego z podwozia iskrami? :) 
COWABUNGA!
Keeper

niedziela, 15 stycznia 2023

 AKUTALIZACJA KOLEKCJI POLSKICH FIGUREK STAR WARS W NOWYM ROKU 2023! :) 

(Ciąg dalszy serii ruchomej...)


    Jak obiecałem, miałem aktualizować co jakiś czas moją kolekcję polskich figurek Star Wars. Zapraszam do odwiedziny galerii na moim blogu ->

 https://rolkawspomnien.blogspot.com/2022/09/moja-kolekcja-polskich-figurek-star.html

    Tym razem dołączyło trochę ludzików, zasilających potęgę mocy Imperium, a są nimi Szturmowiec, TIE Fighter Pilot, Zuckuss oraz Barada z 1 generacji, pamiętający jeszcze zamierzchłe czasy PRL-u. Wisienką na torcie jest, oczywiście jakby mogło być inaczej, kolejny Lord Vader we własnej osobie, bo czwarty. Co poradzicie. Uwielbiam tego gościa! :))

Niech Moc będzie z Wami!

Keeper :) 


Zawsze i wszędzie, Szturmowiec potrzebny będzie! :)


sobota, 31 grudnia 2022

 HAPPY NEW YEAR 2023!! :))




Rocksteady i Bebop już wiedzą jak przywitają nowy rok. A wy jak w tym roku spędzacie sylwestra? W domowym zaciszu czy może gdzieś się wybieracie? :) 

Kochani życzę wam wszystkiego co najlepsze w nowym roku 2023! Dużo uśmiechu, zdrowia i radosnych chwil z bliskimi! Trzymajmy garde!

Cowabunga dudes! :)

Keeper






sobota, 24 grudnia 2022

 Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!! :)



Śnieg co prawda nie dotrwał do Wigilii, ale może chociaż uraczę was takim oto zimowo-świątecznym klimatem vintage toys, w towarzystwie Anubiego i Magona z Galaxy Warriors (seria Sungold) oraz wojowniczki Golden Girl od Galoob :) (Fotki mojego autorstwa :) )

Moi kochani, z okazji Świąt Bożego Narodzenia, życzę wam wszystkiego co najlepsze, dużo zdrowia, szczęścia, moc prezentów i radości, a już w nadchodzącym nowym roku, eksplozjii pozytywnej energii i permanentnie nieskończonego uśmiechu!! :) Życzę wam też, abyśmy co do joty, wszyscy się tu spotkali i w następne Święta, wspólnie ciesząc się wspomnieniami wszystkich minionych lat, w których mieliśmy to wyjątkowe szczęście dorastać! :)

A więc moi mili, walczmy dalej, bo marzania się spełniają! Niech moc będzie z nami!

Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!!

Keeper :)





niedziela, 20 listopada 2022

 WOJOWNICZE ŻÓŁWIE NINJA W KIOSKOWYM WYDANIU CZ. 6

''WOJOWNICZE ŻÓŁWIE MADE IN CHINA''




    Nie tak dawno temu, niespodziewanie dotarło do mnie, że na parę ładnych lat zupełnie zapomniałem o serii  ''Wojowniczych Żółwi Ninja w kioskowym wydaniu'' i wydawać by się mogło, że w tym temacie wyczerpałem już cały swój limit. A jednak stało się! Wojowniczych Żółwi nigdy dość! Oto przed wami moi mili, kolejna część sławnej rolkowej serii, traktującej o bootlegach Wojowniczych Żółwi Ninja! :)

    Tym razem odłożę jednak na bok polskie dzieła sztuki spod szyldu Evanplastu i wezmę pod lupę dość osobliwe jak i całkiem efektowne bootlegi Żółwi Ninja produkcji Made in China.
Figurki o których mowa, pojawiły się na  polskim rynku gdzieś pomiędzy 1990 a 1992 rokiem i z miejsca przykuły oko niejednego dziecka, zafascynowanego tematem Wojowniczych Mutantów Ninja. 
Chińskie Turtlesy jak na bootlegi przybyłe prosto z dalekiego wschodu, prezentowały się naprawdę przyzwoicie, charakteryzując się bez dwóch zdań wysoką jakością wykonania. A jakość wykonania była na tyle dobra, że oszukała mózg niejednego dzieciaka, zmuszając go chytrze do myślenia, że posiada oryginalne figurki Żółwi Ninja od Playmates z 1988 roku. Po latach wiele dobrych dusz nawróciłem jednak na właściwy tok rozumowania. Nic już nie było dla nich takie same, gdy okazało się, że cały czas żyły w tej nieświadomości posiadania chińskich podjebek. Co więcej, niektórzy nawet mieli mi to za złe, że poznali tą, a jakże niewygodą dla nich prawdę! :))


Chiński bootleg zadziornego Rapha z serii TMNT.

 
   Pierdu, pierdu, ale, ale! 

    Chińskie bootlegi względem oryginalnych figurek posiadały jednak drobne, aczkolwiek znaczące różnice , które wprawne oko mogło wychwycić niemal od razu. Każda z figurek Turtli posiadała stricte, dokładnie taką samą głowę oraz dynamiczne ułożenie ciała. Różnił ich od siebie tylko kolor bandan oraz skóry, jak również konkretny rodzaj pasków z literką przynależną do imienia danego Żółwia. Z kolei zestaw broni w każdym opakowaniu był dokładnie taki sam, składając się po jednej sztuce miecza katana, sai, nunchaku oraz kija. Broń połączona była fabrycznie wypraską do samodzielnego wycięcia. Chińskie wyposażenie jednak bardzo odbiegało od oryginalnej serii TMNT. Broń była wykonana z gumy, najczęściej w kolorze czarnym, zdarzał się jednak wariant akcesoriów również w kolorze czerwonym, pomarańczowym, a nawet różowym. 


Standardowe wyposażenie każdego Turtlesa Made in China.


Kolejny wariant broni w kolorze wściekłej pomarańczy.


Chińskie podróbki Turtlesów, nie posiadały również żadnych sygnatur, poza złotą naklejką kontroli jakości ''Made in China'' w okolicach żółwiego zadu. Podróbki charakteryzowały też bardzo kiepsko dopasowane nogi, powodując słabą stabilizację figurki, a właściwie jej brak. U stóp zabrakło również charakterystycznych dziurek, które posiadały oryginalne figurki, umożliwiające 
przyczepienia ich do pojazdu lub innych platform. Warto wspomnieć, że czterokrotnie powielona głowa u każdej z chińskich podróbek Żółwi Ninja, była tak naprawdę nieco zniekształconym odlewem oryginalnej głowy figurki Dona z 1988 od Playmates. Jedynie ramiona, nogi i pewnie jak też cały korpus, pochodziły od Leo z tej samej serii. Chińskie bootlegi Żółwi Ninja były dodatkowo pakowane w ładny kolorowy blister, do złudzenia przypominający markowy wyrób, który tak kusił oko w miejscowych Pewexach oraz domach towarowych. Osobiście bardziej  zapamiętałem jednak obskurne opakowania, w postaci chamskiego woreczkach z doczepioną od góry tekturką z logiem TMNT, które wisiały rzędem na miejscowych straganach. 

Klasyczny zestaw Wojowniczego Żółwia do kupienia
na każdym straganie lat 90-tych.


Jednak co by tu nie mówić i nie psioczyć na te biedne figurki, to miały swój klimat, posiadając nieodparty urok dzikich i szalonych lat 90-tych. Całe post-komunistyczne pokolenie  bawiło się nimi do upadłego, a niska cena sprawiała, że były dostępne niemal dla każdej pociechy. Właśnie za to konkretnie należą się brawa twórcom bootlegów. Potrafili sprawić, że każde, nawet najbiedniejsze dziecko, mogło mieć uśmiech na twarzy, ciesząc się figurkami swoich ulubionych bohaterów z telewizji oraz komiksów.
Obecnie figurki są docenione już tylko przez koneserów oraz pasjonatów starych dobrych czasów. Chociaż bardzo bym chciał, żółwiki te w większym półświatku hobbystycznym, nie mają ani wartości sentymentalnej, ani tym bardziej w cenie rynkowej. Kolekcjonerzy i pasjonaci serii Wojowniczych  Żółwi Ninja poszukujący zwykle oryginalnych wyrobów Playmates z przełomu lat 80-tych i 90-tych, patrzą na chińskie bootlegi z obojętnością, a czasami wręcz z niemałą pogardą.  Jednak wciąż można znaleźć ludzi, którzy miło wspominają i te figurki, kojarząc je ze swoim dzieciństwem oraz dobrą zabawą. Ja do nich należę. 


Chińskie bootlegi TMNT. Od lewej; Don, Leo oraz Mike.


A wy jak wspominacie Wojownicze Żółwie Ninja w chińskiej aranżacji? :) 

Cowabunga!

Keeper :-) 

COWABUNGA!!


niedziela, 16 października 2022

NA WESOŁO - CZYLI MINI PHOTO STORY :)  



    Brak czasu, brakiem czasu, ale strona nie może stać bezczynnie, dlatego podczas segregowania moich figurek, ni stąd, ni zowąd strzelił mi do głowy mini scenariusz na wesoło z serii Wojowniczych Żółwi Ninja. Figurki Rocksteadego oraz Shreddera są produkcji hiszpańskiej od Yolandy, natomiast Bebop to niemiecki gumiak od Bullylandu na licencji Mirage Studio. W dzieciństwie zawsze się zastanawiałem, co by było gdyby Shredder zdobył wehikuł czasu i próbował zniszczyć Nowy Jork, przed pojawieniem się Żółwi Ninja, a co gorsza postanawiając również wytropić i unicestwić cztery małe żółwiki, na długo przed ich wojowniczą mutacją? Nie ma co gdybać, na szczęście mamy Rocksteadego, który zawsze myli współrzędne! Tak trzymaj Rock, Ty głupolu! :) 

W wersji na komputer aby wyświetlić zdjęcie w lepszej widoczności, wystarczy kliknąć w nie prawym przyciskiem myszy i otworzyć w nowym oknie, lub klepnąć w link poniżej, co polecam bardziej :) 

Komiks w lepszej widoczności tutaj -> TMNT FIGURE COMIX | Fotosik.pl

Dobrego dnia!

Keeper



niedziela, 11 września 2022


 MOJA KOLEKCJA POLSKICH FIGUREK STAR WARS! :)

CZ. I



Cz. 1 - Figurki STAR WARS seria ''ruchoma''.


    Jak dobrze wiecie moi mili, od kilku lat z dużym hakiem kolekcjonuję unikatowe figurki Star Wars polskiej produkcji z przełomu lat 80-tych i 90-tych. Postanowiłem, że w końcu podzielę się z wami moją kolekcją na łamach tego bloga, żeby każdy mógł zobaczyć co już posiadam w swoich zbiorach. Post ten pojawi się w dwóch częściach, dzieląc się na serie figurek ''ruchomych'' (czyli figurki z ruchomymi kończynami) oraz ''nieruchomych'' (czyli figurki odlane z jednolitej formy, zwane potocznie ''gumiakami'' czy też ''kioskowcami''). Co jakiś czas będę również aktualizował ten post dorzucając do niego nowe zbiory, gdyż radość zbierania tych figurek nie ma u mnie końca, pomimo, że przy każdej nowej mówię sobie ''to już ostatnia, basta!'' :))) 

Trochę historii...


    Figurki które poniżej zaprezentuję, są tak naprawdę polskimi podróbkami, czy jak kto woli bardziej fachowym językiem bootlegami, słynnej serii figurek Star Wars od Kenner z początku lat 80-tych. Za powstanie tych małych arcydzieł sztuki odpowiedzialny był, prężnie działający w latach 80-tych, zakład rzemieślnicy ''Elektrospółdzielnia'', którego siedziba mieściła się w Gdyni. W latach 90-tych na drodze narastających w Polsce zmian oraz restrykcji,  zakład przemianował się na EVANPLAST i zasłynął z produkcji całej gamy figurek popularnych wówczas serii znanych z bajek oraz komiksów. Pracując bez ustanku, dzień i noc, nasza słynna manufaktura błyskawicznie zaczęła kiełkować w tak popularne serie jak G.I. Joe, Ninja Turtles, Power Rangers, RoboCop, Batman, Spider-Man, figurki Disneya oraz całą paletę cudów na kiju, jaką tylko każde post-komunistyczne dziecko mogło sobie wówczas wymarzyć. Pomimo tak licznych serii na swoich dumnych barkach, producent jednak ani na chwilę nie zapomniał  o swoim prawdziwym dziedzictwie w postaci figurek Star Wars, które również doczekały się swojej drugiej edycji w latach 90-tych obfitując w żywe i ładne kolory, jak również poprawioną jakość tworzywa. Figurki Star Wars z partii ruchomej, były również obrane przez producenta w całkiem ładny dodatek w postaci sprzedaży ludzików w  kolorowym opakowaniu z motywem Gwiezdnych Wojen. Blister na przestrzeli lat, potrafił zmienić swoją szatę graficzną oraz formę nie raz i nie dwa, a co więcej i myślę, że na duży plus, w żadnym znanym przypadku nie był to plagiat oryginalnych opakowań Kennera, lecz własna twórczość polskiego producenta.

Przykłady polskich opakowań figurek Star Wars.
Zdjęcia zaczerpnięte ze strony Starwarsy - wirtualne muzeum Star Wars ( Gwiezdne wojny )


A więc do dzieła! Zapraszam wszystkich do obejrzenia mojej kolekcji polskich figurek Star Wars z serii ruchomej! :)



Darth Vader
Jedyny słuszny spadkobierca Sithów i dzierżyciel potęgi Ciemniej Strony Mocy!



Stormtrooper (G1)
Stormtrooper (G1)
Klasyczny siepacz Imperium! :)


Boba Fett (G3)
Z nim się nie zadziera!

 
Zuckuss (G3)
Po częstochowsku, na bogato odziany w złoto :)


Zuckuss (G1)
Ten Zuckuss wybrał metaliczną zieleń, bynajmniej nie dlatego
by oddać hołd Partii Zielonych.


                                                
Prune Face
Zielono mi! Ten ludzik obrał stylówkę lat 90-tych.

Weequay
Mrozi spojrzeniem niczym Clint Eastwood! :-))

Barada
Pysk co prawda niewyjściowy, ale za to jaka charyzma! :-)



ATAT Commander
Ten szary, smutny pan dowodzi jedną z największych Maszyn Kroczących!

Deathstar Gunner
Z rozkazu Imperium zniszczył wiele pięknych planet!

                                   
Han Solo (Hoth)
Zimno to się ubrał :))

Luke Skywalker (Pilot)
Prawdziwy bohater! Zniszczył Gwiazdę Śmierci na której mieszkało tyle samo niewinnych cywilów, inżynierów i robotników co Szturmowców! Brawo Luke! :))


Nien Numb
Uroczy gremlin z kosmosu :))


Snowtrooper (Hoth)
Znany też w półświatku przestępczym Imperium jako Sopel :)


TIE Fighter Pilot
(G1)
Takie turkusowe akcenty to nie w kij dmuchał!

TIE Fighter Pilot
Kolejny Imperialny pilot w mojej kolekcji,
 który zgłosił się by oddać życie za Lorda Vadera!

Darth Vader (G3)
Ta czerwona plama na płytce klatko-piersiowej to nie krwawiące serce, lecz niepewna ręka
i zbyt gruby pędzel jednego z chałupników Evanplastu.



Darth Vader (G3)
Kolejny Lord Vader we własnej osobie w mojej kolekcji. Istny atak klonów! :))



   
....i kolejny Dart Vader (G3)
W alternatywnej rzeczywistości, stracił ramię w bitwie na miecze świetle 
z Obi-Wan Kenobim, zwanym też Benem Kenobim :-)




Trochę historii ciąg dalszy.. 

Czyli kilka słów o wyposażeniu.


Każde szanujące się ludziki powinny posiadać broń! :-)


    Figurki, figurkami, ale czym byłyby te małe miniaturki bez odpowiedniego wyposażenia w swoich łapkach? W przeciwieństwie do polskich bootlegów G.I. Joe czy innych  bohaterów kojarzonych bardziej w latach 90-tych, polskie figurki Star Wars z serii ruchomej, były sprzedawane w blistrach bez akcesorium. Nigdy nie zapomnę jak w 1991 roku, kolega odpakował przy mnie bootleg polskiego Hana Solo i jakie było moje ogromne rozczarowanie gdy okazało się, że blister zawierał tylko i wyłącznie samą figurkę! Wyposażenie jednak można było dokupić osobno, pakowane w oddzielny blister zawierający mix  broni dla naszych ludzików. Warto dodać, że edycja paczki z bronią z lat 90-tych, oprócz akcesorii przynależnych do Star Wars, zawierała również wyposażenie dla polskich bootlegów G.I. Joe, w postaci kuszy oraz miecza dla wojowników ninja, jak również rozmaitych karabinów dla komandosów Joe oraz najemników Cobry. Broń najczęściej była wykonana z typowej czarnej polskiej gumy, aczkolwiek czasami na swojej drodze do szczęścia, można było spotkać również sort broni w kolorze zielonym, a nawet niebieskim i czerwonym. Żeby było śmieszniej w 1998 roku Evanplast często dorzucał wyposażenie z serii  G.I. Joe oraz Star Wars do blistrów z bootlegami Batmana, Spider-Mana czy nawet Power Rangers. Powiecie: ''Ale jak to?! Batman z karabinem od Zuckussa z Gwiezdnych Wojen oraz  Spider-Man z kuszą od Storm Shadow z G.I. Joe? Przecież to się kupy nie trzyma!'' No cóż moi mili... To tylko u nas! Tylko w Polsce! :))) 

Zdjęcie z bootlegiem popularnego w latach 90-tych ''Catmana'' 
zostało zapożyczone ze strony: 
Home - ******* Polish Toys Collector Site ******* (webs.com)



    Powracając jednak na ziemię, by skupić się już na samej broni Star Wars, poniżej pragnę wam zaprezentować część wyposażenia z mojej kolekcji bootlegów oraz ich przynależność do oryginalnych postaci tego uniwersum.



1. Droid IG-88
2. Szturmowiec
3. Żołnierz Rebelii 
4. Zuckuss
5. Kierowca maszyny kroczącej typu ATAT
6. Boba Fett
7. Han Solo i Luke Skywalker Pilot
8. Miecz świetlny Jedi.

Zwarty i gotowy!


    Jednak w dzieciństwie miało kto z nas umiał te bronie dopasować do swych prawowitych właścicieli, nie mając rozeznania w temacie poprzez brak oryginalnych figurek Kennera na polskim rynku. Co bardziej sprytni figurkowicze, wspomagali się filmową trylogią Gwiezdnych Wojen, podpatrując na dużym ekranie kina czy telewizora, kto jaką bronią władał. Dla mnie jednak było to wówczas wszystko obojętne i mało też, który z moich kolegów się tym przejmował, wkładając katanę do łap Mika z Żółwi Ninja czy kuszę do rąk Hit n Runa z G.I. Joe. Nieograniczona niczym, moc dziecięcej wyobraźni, zawsze wygrywała ze sztywnymi zasadami narzuconymi przez producenta danej zabawki. Dlatego właśnie, nam polskim dzieciom lat 80 i 90 tak bardzo przypasowały bootlegi Evanplastu, który nigdy nie narzucał nam jak mamy się bawić, dając nam wolną rękę i pole do popisu w wymyślaniu własnych standardów, fabuły i całego uniwersum tego figurkowego świata.

Słynny łowca nagród Boba Fett i jego nieoceniony
w każdym starciu blaster! :)

Dobry, Zły i Brzydki czyli uzbrojeni i niebezpieczni!


    Zaczynając kolekcję polskich figurek Star Wars ani przez moment nie sądziłem, że wsiąknę w to hobby niczym śliwka w kompot. Co więcej, od tamtej pory przestały się dla mnie liczyć też inne serie, które wówczas zbierałem. Na samym początku miałem kupić tylko Lorda Vadera i na tym poprzestać. Jednak tak się nie stało! Nawet nie zdążyłem dobrze nacieszyć się nową figurką, a już szukałem następnych, porwany przez niewidzialną siłę, zapewne z kosmosu jak mniemam. Niewinne z pozoru hobby, nagle stało się trudnym do wyleczenia nałogiem z którym nigdy wcześniej nie miałem okazji się zderzyć. Zbieranie polskich bootlegów, było dla mnie tym, czym był zapach napalmu o poranku dla amerykańskich żołnierzy w Wietnamie. Nutka magii, którą zrozumieją tylko psychole i koneserzy. Unikatowość oraz deficyt tych figurek na polskim rynku, tym bardziej napędzał mnie do polowania i notorycznych obserwacji znanych mi źródeł, z których mógłbym pozyskać nowe bootlegi do kolekcji.

Lord Vader w towarzystwie Dee Jaya i TARGAT'a
z serii polskich bootlegów G.I. Joe aka Action Force.
Prawda, że ładnie razem się komponują? Z tego właśnie tytułu, niektórzy sprzedawcy
mylnie biorą bootlegi G.I. Joe za serię Star War
s.


Jednak zanim rozpocząłem ową kolekcję figurek Star Wars, moje oczy były i wręcz są nadal zwrócone  w stronę polskich bootlegów G.I. Joe znanych też  w półświatku jako Action Force. Ale to już historia na zupełnie inną okazję. Tym czasem kończę część pierwszą mojej kolekcji polskich figurek Star Wars i zabieram się za tworzenie drugiej w której przedstawię figurki z serii ''nieruchomej'', gdzie będzie też o wiele, wiele więcej kolorowych ludzików do oglądania! :)))

Zatem moi mili...
Niech MOC będzie z wami! :) 


MAY THE FORCE BE WITH YOU!



Dobrego dnia!

Keeper :-)