Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Święty Mikołaj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Święty Mikołaj. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 grudnia 2019

Konsola Pegasus od Świętego Mikołaja :) Czyli grudniowe wspominki z nocy 6 grudnia 1991 roku! :)







Sięgając pamięcią, hen daleko w odmęt post-komunistycznej przeszłości wszystkich minionych lat, telewizyjne gry video już u zarania dziejów chwil naszego dorastania, stanowiły jeden z ważniejszych wyznaczników obszernej listy kompletu naszych zainteresowań, którymi mogliśmy, tyle o ile, cieszyć swe serducha pośród gęstych mgieł przemiany, przełomowych lat 90-tych. Chociaż obecnie z nowymi produkcjami jestem już kompletnie na bakier, zarazem czując się przy tym niczym ostatni dinozaur, żeby nie powiedzieć zmurszały piernik, to jednak często-gęsto, jak też bardzo chętnie, wracam myślami do wielu kultowych telewizyjnych wynalazków branży gier video, przy których miałem to wyjątkowe szczęście dorastać. Mój pierwszy kontakt z domową konsolą telewizyjną, objawił się pod postacią Atari 2600, której szczęśliwym posiadaczem był wówczas mój kolega z bloku obok, który też chętnie zapraszał mnie do siebie, racząc szklanką solonych paluszków, butelką cytrusowego Krzysia oraz partyjką gier video, które jak też sam kłamliwie twierdził, były wówczas absolutną nowością, której nikt jeszcze nigdy nie widział! Chociaż te pełne kolorytu, niesamowicie zjawiskowe tytuły spod szyldu Atari, wzbudzały u mnie nie lada emocje, to jednak w głębi serca, wciąż nieustannie marzyłem o grach Nintendo, które z wielką uwagą, raz po raz, wypatrywałem podczas emisji reklam na niemieckich stacjach telewizyjnych, takich jak niezrównane RTL2 czy też Pro7.

 
Nie musiałem jednak długo czekać, aby ziściły się moje najskrytsze marzenia, bowiem już w 1991 roku, nocą 6 grudnia Święty Mikołaj, podarował mi zupełnie nowiutką, jak też bardzo popularną wówczas konsolę Pegasus MT-777DX, która dumnie prezentując na obszernym pudle, screeny fenomenalnych gier, wspaniałomyślnie zaaplikowała mi radość w sercu na bardzo długie lata. Do dnia dzisiejszego wspominam, tą pełną magii, niezapomnianą noc, podczas której wspólnie z całą rodziną zasiedliśmy przed telewizorem, aby podłączyć po raz pierwszy konsolę, która oferowała tak upragnione przez zemnie gry marki Nintendo. Dzięki dołączonej do zestawu składance z grami, arcy-kultowej już dzisiaj dyskietki ''168 in 1'', na szklanym ekranie naszego telewizora pojawiały się kolejno odlicz, tak zacne tytuły jak Contra, Pinball, Tetris, Popeye, Galaga, Galaxian, F1 Race, Akranoid, Donkey Kong czy Ice Climber. Aczkolwiek, spośród tej długiej i imponującej listy, najmocniej do mojego serca trafiła jednak gra pt. ''Super Mario Bros'', której uniwersum, zaczynając od tej pamiętnej, grudniowej nocy, zawróciło mi w głowie na całe moje życie! Trzeba koniecznie tutaj nadmienić również fakt, upchnięcia w mikołajowej paczce, elektronicznej spluwy ''Light Gun'' firmy Casel, która stricte kompatybilna z konsolą Pegasus, znacząco urozmaicała całokształt zabawy, kładąc trupem wirtualnych kowbojów, tudzież oszalałe kaczki czy tez obleśnych uliczników, oznaczonych na obszernej liście gier, jako Wild Gunman, Hogan's Alley oraz Duck Hunt. Niedługo po tym, za sprawą mojej ukochanej siostry, wszedłem również w posiadanie serii gier video na podstawie Wojowniczych Żółwi Ninja, co też w całej okazałości, aż do suchej nitki, podniosło w mym odczuciu konsolę Pegasus do rangi, a jakże wielowymiarowej rozrywki, niemającej sobie równych!


Warto wspomnieć, że ta, niezwykle zjawiskowa konsola trafiła na polski rynek, za sprawą polskiego biznesmena, pana Marka Jutkiewicza, który początkowo handlując posrebrzanymi paciorkami oraz spodniami z Tajlandii, podpatrzył na dalekim wschodzie dobrze prosperujący biznes, w postaci podróbek konsol telewizyjnych Nintendo, które w owym czasie stawały się niezwykle popularne w wielu krajach bloku wschodniego, gdzie też, jakże by inaczej, główny prym, między innymi wiodła Rosja, oferując swoją siermiężną konsolę ''Dendy'' z logiem sympatycznego słonika w tle. Nie tracąc ani chwili dłużej, pan Marek Jutkiewicz w kooperacji z kolegą po fachu, Dariuszem Wojdygą, powołując do życia, kultową już dzisiaj, spółkę BobMark, w 1991 roku sprowadzili do Polski pierwszy kontener z podjebkami konsoli Nintendo Famicom, której nadali własne logo pod magicznym mianem ''Pegasus''. Konsola jeszcze w tym samym roku, zapełniając zwykle puste półki sklepów elektronicznych, tudzież zasypane śniegiem, obskurne stoiska miejscowych bazarów, stała się wymarzonym prezentem pod choinkę wielu polskich dzieciaków, a jej popularność świeciła bezapelacyjnym triumfem jeszcze przez wiele dobrych lat, powiększając ofertę BobMarku o nowe modele Pegasusa oraz 16 i 32-bitowe konsole SEGA. Chociaż Pegasus na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci, przechodził diametralne zmiany pod względem formy, budowy oraz charakteru, powoli zostając zastąpiony przez dużo gorszej jakości chińskie klony 8-bitowego szaleństwa, to jednak nadal potrafi cieszyć nowe pokolenia jak i też, bez mała starych wyjadaczy, dokładnie tak samo jak w dniach swej sukcesywnej premiery. Po dziś dzień, rzesza fanów, nie pozwala odejść tej konsoli w zapomnienie, nadal pielęgnując jej pamięć w dobie konsol nowej generacji, powoli zjadających swój własny ogon, tracąc blask przy urokach 8-bitowego Pegasusa, przy którym wychowywało się całe polskie pokolenie. 


W tamtym, a jakże zaskakująco-radosnym momencie, nie mogłem wymarzyć sobie lepszego prezentu w magiczną noc wędrówki, brodatego dobrodzieja, niosącego poprzez śnieżne zamiecie, radość dzieciom na całym świecie! :) Co więcej, było to dla mnie wydarzenie, wręcz na skalę światową, bowiem w chwili obecnej, nawet zamaszyście drapiąc się po głowie, nie jestem w stanie sobie przypomnieć żadnego z prezentów nastoletnich czasów, aczkolwiek o magicznym podarunku konsoli Pegasus w tą czarodziejską, grudniową noc 1991 roku, będę pamiętał już do końca mego życia! 

A wy jak wspominacie moc świątecznej magii telewizyjnej konsoli Pegasus? :)



Dobrego dnia!

Keeper :-)

poniedziałek, 17 grudnia 2018

Grudniowe wspomnienia 1991: Super Mario Bros i Święty Mikołaj :) 




Odkąd pamiętam telewizyjne gry video zawsze stanowiły jeden z ważniejszych punktów spośród listy wszystkich moich zainteresowań i chociaż obecnie z nowymi produkcjami jestem już kompletnie na bakier, zarazem czując się przy tym niczym ostatni dinozaur, to jednak często, jak też bardzo chętnie wracam myślami do wielu kultowych tytułów, przy których miałem to wyjątkowe szczęście dorastać. Mój pierwszy kontakt z domową konsolą telewizyjną objawił się pod postacią Atari 2600, której szczęśliwym posiadaczem był wówczas mój kolega z bloku obok. Chociaż te pełne kolorytu, niesamowicie zjawiskowe gry spod szyldu Atari bardzo mi się podobały, to jednak w głębi serca nieustannie marzyłem o grach Nintendo, które z wielką uwagą zawsze wypatrywałem podczas emisji reklam na niemieckich stacjach telewizyjnych. Nie musiałem długo czekać, aby moje marzenia stały się rzeczywistością, bowiem już w 1991 roku, nocą 6 grudnia Święty Mikołaj podarował mi nowiutką jak i bardzo popularną wówczas konsolę Pegasus. Do dzisiaj wspominam tą pełną magii, niezapomnianą noc, podczas której wspólnie z całą rodziną zasiedliśmy przed telewizorem, aby podłączyć konsolę, która oferowała tak upragnione przez zemnie gry od Nintendo. Dzięki dołączonej do zestawu składance z grami ''168 in 1'', na szklanym ekranie naszego telewizora pojawiały się kolejno takie tytuły jak Contra, Pinball, Tetris, Popeye, Galaxian, Akranoid, Donkey Kong czy Ice Climber.
Osobiście jednak, spośród tej długiej i imponującej listy, najmocniej do mojego serca trafiła gra pt. ''Super Mario Bros'', która tej pamiętnej, grudniowej nocy mocno zawróciła mi w głowie na bardzo długie lata. Super Mario Bros był moją pierwszą, klasyczną grą platformową, która charakteryzowała się  wspaniałą kolorystyką, niezwykłą grywalnością i miłą dla uszu muzyką, która na długo zapadała w pamięć i stała się po dziś dzień jedną z najbardziej rozpoznawalnych melodii ze świata gier video. Pomimo, że tytuł doczekał się wielu kontynuacji, również na platformy nowszej generacji takie jak Super Nintendo czy Nintendo64, to jednak najmilej wspominam właśnie te zupełnie pierwsze przygody nieustraszonych braci Mario, którzy debiutując po raz pierwszy na konsoli telewizyjnej, kontynuowali swoje przygody również w serialu animowanym  ''The Super Mario Bros - Super Show!'' oraz w kinowej ekranizacji ''Super Mario Bros'' z 1993 roku. W grze wcielaliśmy się w sympatycznego hydraulika Mario, który wraz ze swoim bratem Luigim, wyruszają na ratunek księżniczki Toadstool, porwanej przez przebiegłego Bowsera, czy jak kto woli Króla Koope.

Fabuła być może przedstawiała się bardzo sztampowo, jednak sama rozgrywka dostarczała mnóstwo świetnej zabawy na bardzo długie godziny. Super Mario Bros był jednym z najbardziej popularnych tytułów na konsolę Pegasus, gdzie doczekał się też aż trzech kontynuacji oraz wielu pirackich przeróbek znanych gier, w których programiści namiętnie zastępowali oryginalnego bohatera naszym dzielnym hydraulikiem. Dla mnie Super Mario Bros to przede wszystkim niezastąpione wspomnienia oraz tytuł do którego bardzo często lubię wracać w te pełne wspomnień, grudniowe wieczory, od których to właśnie rozpoczęła się moja pierwsza przygoda z braćmi Super Mario, których darzę szczególnym sentymentem po dziś dzień.
A wy jak wspominacie swój pierwszy kontakt z bohaterskim hydraulikiem Grzybowego Królestwa? ;)

Wszystkiego dobrego!

Keeper :)