niedziela, 24 maja 2026

DAWNO DAWNO TEMU, W OGLEGŁEJ GALAKTYCE...  


   Czyli polskie figurki Star Wars od EVANPLAST!




     Tym razem zapraszam was moi mili w kosmiczną podróż do odległej galaktyki, podczas której oprócz planowania strategii rozbicia gwiezdnej floty Imperium, zaprezentuję wam wszystkie figurki (pomijając warianty kolorystyczne oczywiście) z polskiej serii Gwiezdnych Wojen jakie wyszły w latach 90 spod skrzydeł słynnej manufaktury Evanplast prowadzonej przez Państwo Ewę i Andrzeja Filipowiczów.




TROCHĘ HISTORII


    Figurki które pragnę wam pokazać poniżej, nie są tak naprawdę niczym innym jak wyprodukowanymi z gumy podróbkami ( a obecnie fachowo nazywanymi też bootlegami) słynnej serii figurek Star Wars od Kenner z początku lat 80-tych. Za powstanie tych małych arcydzieł sztuki, odpowiedzialny był prężnie działający w latach 80-tych, zakład rzemieślnicy ''Elektrospółdzielnia'', którego siedziba mieściła się w Gdyni. W latach 90-tych na drodze narastających w Polsce zmian oraz restrykcji,  zakład przemianował się na EVANPLAST i zasłynął z produkcji całej gamy figurek, popularnych wówczas serii znanych z bajek oraz komiksów. Pracując bez ustanku, dzień i noc, nasza słynna manufaktura błyskawicznie zaczęła kiełkować w tak popularne serie jak G.I. Joe, Ninja Turtles, Power Rangers, RoboCop, Batman, Spider-Man, figurki Disneya oraz inne cuda na kiju, jakie tylko każde post-komunistyczne dziecko mogło sobie wówczas wymarzyć. Pomimo tak licznych serii na swoich dumnych barkach, producent jednak ani na chwilę nie zapomniał  o swoim prawdziwym dziedzictwie w postaci figurek Star Wars, które również doczekały się swojej kolejnej edycji na przełomie lat 1990 - 2003. Figurki Star Wars wyprodukowane w latach 90, charakteryzowały się żywą i ładną paletą barw, jak również znacznie poprawioną jakością gumowego tworzywa. Evanplast znacznie poprawił technologiczny proces wytwarzania gumowych ludzików, dzięki czemu zyskały zupełnie nową jakość, mocno odbiegając od figurek klepanych w latach 80, które mimo całego swojego uroku, wydawały się  jakby nieco mniejsze i bardziej pokrzywione po wyjęciu z matrycy. Figurki Star Wars przez pewien czas, były również profesjonalnie ubierane przez producenta w całkiem ładny dodatek, w postaci opakowaniu z motywem Gwiezdnych Wojen. Blister na przestrzeli lat 80, potrafił zmienić swoją szatę graficzną oraz formę nie raz i nie dwa, a co więcej i myślę, że na duży plus, w żadnym znanym przypadku nie był to plagiat oryginalnych opakowań Kennera, lecz własna twórczość polskiego producenta.


    W latach 90 jednak blister-packi Gwiezdnych Wojen pojawiły się tylko na moment, by za chwilę ograniczyć produkcję serii do sprzedaży gumowych ludzików luzem. Figurki często były do kupienia bezpośrednio w kioskach Ruchu, budach upominkowych lub sklepach papierniczych, stojące samodzielnie w witrynie sklepowej lub rozsypane w koszyczkach przy ladzie całą zgrają, do wybory do koloru. Jednak i to całkiem miło wspomina się po latach, gdy grzebiąc łapką w koszyku, wybierało się w nieskończoność kolor figurek, a Pani za ladą przyglądała się temu zniecierpliwiona, jakby chciała nam oznajmić '' No ja pi*rdole, nie wyrobię!'' :))

Barwy lat 90.

    W przeciwieństwie do 1 generacji figurek Star Wars z czasów jeszcze podrygującego PRL-u, nowa fala gumowych ludzików z lat 90, nazywana często fachowo 3 generacją, obejmowała tylko 19 postaci. W erze Elektrospoldzielni lat 80, figurek było natomiast 20, obejmując dodatkowo postać Barady, którego w latach 90 już zabrakło. Prawdopodobnie, jak też w trawie piszczy, matryce odpowiedzialne za odlew torsu Barady zaginęły lub uległy zniszczeniu, a twórcom tych bootlegów nigdy też nie przyszło na myśl, żeby go odtworzyć na nowo, co uczyniło go tym samym jedną z najrzadszych figurek serii.

Barada podaj schaba! :))


PEŁNA KOLEKCJA FIGUREK STAR WARS 
3 GENERACJI OD EVANPLAST



    A więc zostawiając tym czasem biednego Barade w całkowitej zadumie nad swoim niepewnym losem, powróćmy do głównego tematu tego wpisu. W pełen skład figurek Star Wars 3 generacji, wchodziły następujące postacie: Darth Vader, Boba Fett, Zuckuss (4-LOM), Death Star Gunner, Stormtrooper, Snowtrooper, TIE Fighter Pilot, ATAT Driver, ATAT Commander, ATST Driver, Biker Scout, Księżniczka Leia, Lando Carlissian, Nien Numb, Luke X-Wing Pilot, Han Solo, Rebel Hoth Soldier, Prune Face i WeequayLista jak na polskie warunki i możliwości produkcyjne całkiem niemała, ale osobiście żałuję, że pominięto wszelkiej maści ruchome droidy, a także Bosska i Greedo, których uważam, za ikonowe wręcz indywidua uniwersum Star Wars. Pozwólcie więc, że  poniżej zaprezentuję zdjęcia wymienionych figurek, pochodzące z mojej kolekcji polskiej osobliwości:


                 

 

Miałem nie uwzględniać wariantów kolorystycznych
ale, nie chciałem ATST Drivera pozostawić samego na zdjęciu :)

DROBNE SPRAWY TECHNICZNE


    Polskie bootlegi w przeciwieństwie do oryginalnych figurek Keener, posiadały tylko cztery punkty artykulacji ruchu, obejmując ramiona oraz nogi. Głowa, zapewne z przyczyn znacznego ułatwienia procesu produkcji, pozostawała już nieruchoma, jako jednolity element tułowia każdej z postaci. Warto wspomnieć, że pomimo iż polskie figurki składały się z 20 odrębnych korpusów, połączonych na stałe z nieruchomą głową, to jednak ich ruchome ramiona oraz nogi, przeważnie podzielone były tylko na dwa różne typy kończyn, nalężących w oryginalnej serii Kenner do Biker Scouta i TIE Fighter Pilota. Jedynie księżniczka Leia miała ramiona oraz nogi od ATAT Drivera co czyniło ją wyjątkową figurką pośród polskich bootlegów Star Wars. Wygląda więc na to, że tak naprawdę tylko bootleg Biker Scouta dostał swoje własne kończyny, bo żeby ubrać Pilota TIE Fighter lub ATAT Drivera w ich własne kulasy to już nikt nie pomyślał! :-)

Trzy różne typy kończyn 
polskich figurek Star Wars


KILKA SŁÓW O WYPOSAŻENIU


Każdy szanujący się ludzik, powinien
posiadać broń!


       Figurki, figurkami, ale czym byłyby te małe miniaturki bez odpowiedniego wyposażenia w swoich łapkach? W przeciwieństwie do polskich bootlegów G.I. Joe czy innych  bohaterów kojarzonych bardziej w latach 90-tych, polskie figurki Star Wars z serii ruchomej, z początku były sprzedawane w blistrach bez akcesorium. Nigdy nie zapomnę jak w 1991 roku, kolega odpakował przy mnie bootleg polskiego Hana Solo i jakie było moje ogromne rozczarowanie gdy okazało się, że blister zawierał tylko i wyłącznie samą figurkę! Wyposażenie jednak można było dokupić osobno, pakowane w oddzielny blister zawierający mix  broni dla naszych ludzików. Warto dodać, że edycja paczki z bronią z lat 90-tych, oprócz akcesorii przynależnych do Star Wars, zawierała również wyposażenie dla polskich bootlegów G.I. Joe, w postaci kuszy oraz mieczy wojowników ninja, jak również rozmaitych karabinów dla komandosów i najemników. Broń najczęściej była wykonana z typowej czarnej polskiej gumy, aczkolwiek czasami na swojej drodze do szczęścia, można było spotkać również sort broni w kolorze zielonym, a nawet niebieskim i czerwonym. Żeby było śmieszniej na przestrzeni lat 90, Evanplast często dorzucał wyposażenie z serii  G.I. Joe oraz Star Wars do blistrów z bootlegami Batmana, Spider-Mana czy nawet Power Rangers. Co ciekawe pod koniec lat 90 ponownie pojawiły się mini blistry z figurkami Star Wars, które z kolei uzbrajano po jednej sztuce broni od polskich bootlegów G.I. Joe.

Arsenał polskich figurek Star Wars 3 generacji
pochodzący z mojej kolekcji.

  Jednak w dzieciństwie miało kto z nas umiał te bronie dopasować do swych prawowitych właścicieli, nie mając rozeznania w temacie poprzez brak oryginalnych figurek Kennera na polskim rynku. Co bardziej sprytni figurkowicze, wspomagali się filmową trylogią Gwiezdnych Wojen, podpatrując na dużym ekranie kina czy telewizora, kto jaką bronią władał. Dla mnie jednak było to wówczas wszystko obojętne i mało też, który z moich kolegów się tym przejmował, ochoczo wkładając katanę do łap Mika z Żółwi Ninja czy kuszę do rąk Hit n' Runa z G.I. Joe. Nieograniczona niczym, moc dziecięcej wyobraźni, zawsze wygrywała ze sztywnymi zasadami narzuconymi przez producenta danej zabawki. Dlatego właśnie, nam polskim dzieciakom lat 80 i 90 tak bardzo przypasowały bootlegi Evanplastu, który nigdy nie narzucał nam jak mamy się bawić, dając nam wolną rękę i pole do popisu w wymyślaniu własnych standardów, fabuły i całego uniwersum tego figurkowego świata.

Dobry, zły i brzydki! :))




FILMOWE ODNIESINIA 


Potyczka o lodową planetę Hoth!


    Warto na pewno też nadmienić, że seria polskich bootlegów z Gdyni obejmowała w większości zakres postaci z filmów Star Wars; Imperium Kontratakuje i Powrót Jedi, dzięki czemu dostaliśmy całą gamę jednostek z lodowej planety Hoth i Biker Scautów z bitwy o planetę Endor. Niestety ogromnie żałuję, że z grubsza pominięto pozytywnych i neutralnych bohaterów Nowej Nadziei i Powrotu Jedi, ale nie mogę mieć też pretensji do twórców tych bootlegów, którzy i tak odwalili kawał świetnej roboty, dysponując tymi figurkami Kenner, które udało im się do zdobyć i skopiować, co jak na tamte czasy nie było wcale łatwe. Na duże brawa zasługuje wydanie polskiej figurki Death Star Gunnera, który moim zdaniem jest jedną z ładniejszych figurek jakie wyprodukowali Państwo Filipowicze, zarówno w latach 80 jak i 90. Wówczas młode pokolenia polskich dzieciaków, oglądając Gwiezdne Wojny na dużej sali kinowej czy też na kasetach VHS w domowym zaciszu, nie zastanawiało się za bardzo nad tym gdzie też się podziały brakujące postacie w serii gumowych ludzików. Wśród polskich pokoleń w których dorastałem i ja sam, panowała taka tendencja, że zwykle bawiło się tym co się zdołało kupić w danym momencie w kiosku Ruchu czy w sklepie papierniczym, co czasami bywało też bardzo losowe i nierówne. Zdarzało się na przykład, że dostawca przywiózł paletę tylko pięciu postaci figurek do danego miasta i na próżno było nam szukać innych postaci, jeśli nie miało się punktu odniesienia w postaci jakiegoś katalogu lub opakowania z listą figurek. Człowiek nawet nie zdawał sobie sprawy, że gdzieś w oddalonym o 100-200 km innym miejscu, były do kupienia zupełnie nowe ludziki, o których nie mieliśmy pojęcia. O wielu z nich dowiedziałem się dopiero po bardzo długich latach, już  jako dorosły kolekcjoner w tym hobby, bo w przeszłości po prostu nigdy się na pozostałe figurki nie natknąłem.  Co więcej, wątpię żeby istniał ktokolwiek wtedy, kto by miał w swojej dziecięcej kolekcji cały komplet tych 19-20 polskich figurek Star Wars. Oczywiście mogę się mylić, ale zważywszy na to jak bardzo były losowo rozprowadzane te figurki po polskich miastach, naprawdę ciężko mi to w uwierzyć. Jeśli się mylę, proszę mnie poprawić w komentarzach lub pisać bezpośrednio na mojego maila valgorth2@gmail.com, gdzie chętnie posłucham waszych wspomnień z lat dzieciństwa! :)

Death Star Crew!


CZAS OBECNY - ROK 2026 
A BOOTLEGI STAR WARS



    Fenomen polskich figurek Star Wars polega na tym, że mimo upływu lat nie zestrzały się ani trochę, a co więcej potrafią cieszyć oczy, nawet bardziej niż oryginalne figurki Kenner. Na pewno wielu z was powie, że głupstwa tutaj plotę, jednak trzeba wiedzieć, że obecnie wciąż jest całkiem niemałe grono kolekcjonerów, którzy cały czas poszukują tych figurek do swoich zbiorów. Jednak nowe pokolenia wciąż napływają wielką falą, a stare powoli znikają w głębinach zapomnienia, a w raz z nimi ich zainteresowania. W ciągu ostatnich 3 lat zauważyłem tendencję spadkową w tym hobby. Widoczne jest to zwłaszcza po tym, jak mocno te figurki straciły na wartości z biegiem lat. Więc jeśli, ktoś jeszcze nie zebrał całego kompletu, to teraz jest właśnie dobry moment, żeby uzupełnić swoje zbiory. Czy polskie bootlegi Star Wars czeka koniec? Według mnie jest to co raz bardziej widoczne, ale jeśli chodzi o mnie i tą garstkę prawdziwych pasjonatów, których znam, to nigdy nie będzie koniec. Zawsze będzie coś do uzupełnienia, czy to inaczej dobrane kończyny, czy unikatowy kolor figurki, zaistniały pod nagłym przypływem natchnienia chałupnika, który je malował. O to prawdziwi pasjonaci polskich bootlegów martwić się nie muszą, ale z pewnością będzie to powód do zmartwienia handlarzy przeróżnych szpejów, którzy od wielu lat żyli między innymi ze sprzedaży właśnie tych małych, gumowych ludzików. Prosty apel, moi kochani sprzedawcy (i proszę nie odbierajcie tego jako złośliwość z mojej strony, tylko zwyczajny fakt) - jeśli macie coś do sprzedania, zróbcie to teraz, bo za 5-10 lat nikt już tego pewnie nie kupi. Aczkolwiek polskie figurki Star Wars będą żywe, póki żywi będą kolekcjonerzy chętni by o nich opowiadać, czy tak jak ja pisać na ich temat długie litanie tekstu. Myślę więc, że jeszcze trochę to potrwa, zanim ostatni opiekun pamięci polskiej spuścizny figurkowej, zrobi sobie wolne. A tym czasem, bawmy się, zbierajmy i wymieniajmy się wzajemnie Star Warsami, tak jak za dawnych lat, bo kontakt oraz wspólna pasja, którą dzieli się z innymi pasjonatami polskich bootlegów, to jest właśnie dokładnie to co w tym hobby jest najlepsze :)

A wy jak wspominacie polskie figurki Star Wars od Evanplastu?




Niech Moc będzie z Wami! 

Keeper :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz